Przeglądarka: Mozilla/5.0 (X11; U; Linux i686; pl-PL; rv:1.7.6) Gecko/20050224 Firefox/1.0.1
Pewnie ktoś mnie znowu zwyzywa od idiotów (a tak traktuję określanie przez Was Firefoksa jako "idioten-browser"), ale co tam.
Przypominacie mi fanatyków Mac OS Classic, kiedy Apple 'zdradziło tradycję Macintosha', opierając OS X na wstrętnym Uniksie/FreeBSD/Darwinie.
Na szczęście minęły 3 lata i większość z nich się nawróciła na OS X.
- porównanie z OpenOffice.org jest bez sensu, bo podstawą działania aplikacji biurowej jest to, żebym mógł bez problemu przenieść dane z arkusza kalkulacyjnego do tekstu i np. do prezentacji. Ale np. związek przeglądarki (Navigator/Firefox) z klientem IRCa (chatZilla) nie ma tego charakteru. Ani programu pocztowego (Messenger/Thunderbird) z przeglądarką.
- "OpenOffice.org" jest jednym z najlepszych wieloplatformowych pakietów biurowych nie dlatego, że jest super (bo nie jest), tylko dlatego, że innego wieloplatformowego pakietu biurowego nie ma (i niech mi nikt nie wyskakuje z zabawkami w stylu KOffice czy GnomeOffice, bądźmy poważni).
Ale własnie, co do OpenOffice.org/StarOffice - tu też zachodziły rewolucje podobne do tych z SM vs FF. StarOffice 5.2 miał własny pasek zadań, własne menu Start a nawet własną przeglądarkę www (w statystykach Gemiusa czasami się to jeszcze pojawia, hehe). Dzisiaj jakoś nikt nie płacze, że tych rzeczy w StarOffice 8/OpenOffice.org 2.0 już nie ma. Choć wtedy płakano. "Jak to? Nie będę mógł przeglądać www z pakietu biurowego?!!!"
- Rynkowość... To źle, że Firefox zdobywa rynek? Że Gecko ma teraz 10% a nie 2% jak w czasach SeaMonkey? Dwucyfrowy wynik oznacza, że coraz mniej osób może sobie pozwolić na olewanie standardów.
Czasami trzeba przez czas dłuższy niż 5 minut poużywać nowszych wersji programu, żeby zobaczyć, że to nie jest takie złe, jak się na początku wydawało. To jest podobnie jak z przejściem z Windowsa na Linuksa. Jeśli przetrwasz pierwszy miesiąc, to już zostaniesz na stałe. I potem będziesz się dziwił, czemu ci się to początkowo nie podobało.
Ja też początkowo nie rozumiałem, po co powstał ówczesny Phoenix. Ale teraz wiem, że to jest właściwa droga.
Co do decyzji marketingowych - jest wprost przeciwnie! To Mozilla Suite jest wymysłem marketingowców - tyle że nie z MoFo, a z AOL/Time Warner! Firefox powstał w ramach sprzeciwu wobec poronionych decyzji krawaciarzy z Netscape/AOL, którzy myśleli tak: "im bardziej zagnieżdżone menu, tym program bardziej profesjonalny, im więcej programów zintegrujemy w jeden, tym lepiej".
Natomiast żadne decyzje marketingowe nie wpłynęły na żadne ficzery Firefoksa. Chyba że za 'marketing' uznasz stworzenie programu, który jest prosty w obsłudze i wygodny. Wtedy nie mamy o czym dyskutować, dopóki nie ustalimy słownika stosowanych przez nas wyrażeń...
Cały marketing jest obok programowania. I marketing jest dla Firefoksa, a nie Firefox dla marketingu. Jest więc inaczej, niż mówicie.
- w Przeworsku może i wszyscy linuksiarze używają Suite. U mnie w Opolu jest inaczej. Moi koledzy - studenci informatyki - używają pod Linuksem Firefoksa lub Konquerora. SeaMonkey najczęściej widuję... u siebie, kiedy testuję bugi w Gecko.
Większość instalujących Firefoksa jest spod Windowsa. To straszny argument, bo akurat prawdziwy. Tyle że prawdziwy także dla Suite. Instalujących Ff jest więcej pod Windows, bo ogólnie użytkowników Windows jest więcej niż użytkowników innych systemów razem wziętych.
Oczywiście istotnym problemem Firefoksa/Thunerbirda/Nvu jest to, że każdy z nich ma inną skórkę. IMHO wszystkie powinny używać domyślnie wyłącznie jednej z dwóch: Winstripe lub Qute (ale w starej wersji, z Ff 0.8). Ale to jest problem, który jest do rozwiązania (przynajmniej jeśli chodzi o Fx/Tb, bo Nvu jest de facto zewnętrzną w stosunku do MoFo dystrybucją Gecko).
Propozycja dla fanów suite: wyłączcie irracjonalną niechęć do Firefoksa na dwa-trzy tygodnie. Przez te trzy tygodnie poużywajcie Fx+Tb. Może wtedy się przekonacie, że większość Waszych uprzedzeń wynika z (naturalnej, jak najbardziej, ale przesadnej) obawy przed zmianami.