MozillaPL.org - polskie centrum Mozilli

Główne menu:

Raport finansowy Mozilli za 2007 rok i blog Gandalfa

Inne tematy społeczności związanej z MozillaPL.org

Moderator: Pomocy?!

Raport finansowy Mozilli za 2007 rok i blog Gandalfa

Postautor: BartZilla » 27 listopada 2008, 19:39

Przeglądarka: Inna

Gandalf (czyli PiaRowiec Mozilla Corp. na Polskę) napisał był w swoim blogu w temacie raportu finansowego Mozilli (co można jeszcze zobaczyć na http://planet.mozillapl.org/ (wpis pt. "Raport finansowy Mozilli"), ale nie będzie to tam widoczne wiecznie, więc jest też kopia Planet w webcite).

Niestety, z jakichś powodów skasował ten wpis. Być może cały czas pracuje nad wpisem w temacie raportu finansowego, ale minął tydzień od oryginalnej publikacji, a na jego blogu ni widu, ni słychu czegoś w tym temacie. Myślę, że warto zachować "dla potomności" ten wpis. Gandalf przetłumaczył w nim m.in. wyjątkowo szczerą, jak na gości z Mozilli, wypowiedź Mike'a Beltznera w temacie istoty związku Mozilla i Google.

Podaruję sobie komentarz w tej chwili. Przypomnę tylko, że w latach 2005 i 2006, tak jak i w 2007, większość dochodów Mozilli pochodziła od Google. Warto też spytać, choćby retorycznie -- jaka szanująca się instytucja pożytku publicznego zwleka tak długo z publikacją obowiązkowego raportu finansowego? (Mamy prawie 2009 rok, a dopiero wypuścili raport za 2007...)

Gandalf na swoim blogu (skasowane) pisze:20 listopada 2008

Gandalf

Raport finansowy Mozilli

Mnóstwo osób pyta mnie dziś o raport finansowy Mozilli i związany z nim artykuł na TechCrunch, a dziennikarze chwycili za pióra coby opisać jakież to straszne rzeczy nam grożą (i tak: Gazeta na pierwsze stronie "Kłopoty finansowe Mozilli", a IDG "Amerykańska skarbówka interesuje się Mozilą").

Czekając na oficjalny post Mozilli zacytować komentarz Mika Beltznera:

Mike Beltzner napisał do mnie (Henrika Gemala) pisząc że artykuł jest pełen przeinaczeń.

Mozilla Corporation nie jest zarejestrowana jako jednostka non-profit, płaci podatki, otrzymuje przychody itp. Mozilla Foundation jest organizacją non-profit i jej status nie stoi pod żadnym znakiem zapytania. Google nie płaci Mozilli "dobroczynnie"; jest to wynegocjowana umowa i oni zarabiają więcej pieniędzy na wygenerowanym ruchu niż płacą Mozilli. łatwo o tym zapomnieć, ale to nie jest kwestia charytatywności; to "pokrewna" umowa podziału zyskiem.

Dla zainteresowanych co robimy i jakie są nasze plany, ostatni post Mitchell Baker.

20 listopada 2008, 19:55
BartZilla
 
Posty: 103
Z nami od: 21 stycznia 2008, 16:34

Re: Raport finansowy Mozilli za 2007 rok i blog Gandalfa

Postautor: Grzegorz » 28 listopada 2008, 10:29

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (X11; U; Linux i686; en-US; rv:1.9.0.4) Gecko/2008111318 Ubuntu/8.10 (intrepid) Firefox/3.0.4

BartZilla pisze:Gandalf (...) napisał był w swoim blogu

Dlatego komentarze powinny być umieszczane pod wpisem na blogu...

BartZilla pisze:Niestety, z jakichś powodów skasował ten wpis. Być może cały czas pracuje nad wpisem w temacie raportu finansowego, ale minął tydzień od oryginalnej publikacji, a na jego blogu ni widu, ni słychu czegoś w tym temacie.

Również miałem okazję przeczytać (kopią znajduje się w moim czytniku RSS), ale nie wyciągałbym żadnych wniosków z usunięcia wpisu na blogu. Blog = własność autora. Niech więc robi, co mu się podoba. Jeśli chce usunąć, zmienić, poprawić, jego wola...
GnuPG. Podpisuję własne wypowiedzi. | TrueCrypt. Ufam kryptografii, nie państwu. | Tor. Dbam o swoją prywatność. | OTR. Moje rozmowy nie są podsłuchiwane.

Załóż konto lub kup domenę WWW z linka polecającego: http://www.hekko.pl/?ref=34295
Grzegorz
Moderator
 
Posty: 7486
Z nami od: 15 kwietnia 2007, 12:33

Postautor: teo » 28 listopada 2008, 23:56

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; pl; rv:1.9.0.4) Gecko/2008102920 Firefox/3.0.4

@BartZilla
A możesz napisać o co ci chodzi?
Gandalf nie jest żadnym człowiekiem od PR Mozilli na Polskę. Jak nie wiesz dokładnie, to nie podawaj fałszywych informacji. I tak jak Grzegorz napisał - właściciel bloga ma prawo pisać, publikować na nim co chce.
Obrazek
teo
Moderator
 
Posty: 2409
Z nami od: 16 czerwca 2004, 09:15

Postautor: Tens » 29 listopada 2008, 00:04

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; pl; rv:1.9.0.4) Gecko/2008102920 Firefox/3.0.4

teo pisze:@BartZilla
A możesz napisać o co ci chodzi?

Ja wiem. O to co zwykle. Wywołanie zamieszania, dużo szumu o nic.
Pytaj w taki sposób, w jaki oczekujesz odpowiedzi.
Tens
 
Posty: 1887
Z nami od: 28 września 2006, 18:09

Re: Raport finansowy Mozilli za 2007 rok i blog Gandalfa

Postautor: BartZilla » 30 listopada 2008, 04:53

Przeglądarka: Inna

GrzegorzJZD pisze:
BartZilla pisze:Gandalf (...) napisał był w swoim blogu

Dlatego komentarze powinny być umieszczane pod wpisem na blogu...


Komentarz sobie podarowałem, o czym napisałem wyżej.
A w blogu Gandalfa nie zamierzam pisać (pomijając już fakt, że nie ma czego komentować, bo ten wpis został przecież usunięty).
Gandalf usunął kiedyś mój komentarz ze swojego bloga i IMHO sensownie tego nie uzasadnił, więc nie zamierzam więcej u niego pisać. Na cenzurowaniu niewygodnych komentarzy więcej traci niż zyskuje, ale to jego sprawa...

BartZilla pisze:Niestety, z jakichś powodów skasował ten wpis. Być może cały czas pracuje nad wpisem w temacie raportu finansowego, ale minął tydzień od oryginalnej publikacji, a na jego blogu ni widu, ni słychu czegoś w tym temacie.

Również miałem okazję przeczytać (kopią znajduje się w moim czytniku RSS), ale nie wyciągałbym żadnych wniosków z usunięcia wpisu na blogu.


No, ja bym jednak wyciągnął... Otóż Gandalf i inni przedstawiciele Mozilli uwielbiają podkreślać, że cała ta zabawa jest niekomercyjna (...Fundacja Mozilla...), że tu chodzi tylko i wyłącznie o "otwarty Internet", "społeczność", "standardy" itp. słowa-wytrychy, ale rzeczywistość wygląda inaczej i cytat z Beltznera mógłby jeszcze kogoś nakierować na właśnie taki tok myślenia (a to, z punktu widzenia pijarowca Mozilli, jest raczej niedopuszczalne). Po prostu myślę, że Gandalf napisał to na szybko, opublikował, a potem naszła go refleksja (albo ktoś mu coś powiedział/napisał), że może jednak lepiej o pewnych sprawach nie pisać...

Blog = własność autora. Niech więc robi, co mu się podoba. Jeśli chce usunąć, zmienić, poprawić, jego wola...


Oczywiście, jak najbardziej, nie neguję tego. Jednak ten wpis był (przynajmniej dla mnie) wartościowy i pomyślałem, że warto go zachować i zwrócić nań uwagę. Szczególnie interesujący jest linkowany artykuł do TechCrunch i wypowiedź Beltznera (która jednak nie do końca wydaje się prawdziwa - konkretnie chodzi mi o zdanie "Mozilla Foundation jest organizacją non-profit i jej status nie stoi pod żadnym znakiem zapytania.", które w świetle "Note 10" ze sprawozdania finansowego niezupełnie chyba jest prawdziwe).

teo pisze:@BartZilla
(...)
Gandalf nie jest żadnym człowiekiem od PR Mozilli na Polskę. Jak nie wiesz dokładnie, to nie podawaj fałszywych informacji. (...)


Staram się nie podawać fałszywych informacji. Mógłbyś konkretnie wskazać, gdzie podałem tą "fałszywą informację" albo wycofać się z tego typu stwierdzeń?

Gandalf (czyli Zbigniew Braniecki) zajmuje się, cytuję za Mozilla Europe, "...przystosowywaniem produktów Mozilli do potrzeb zespołów tłumaczących oraz promocją technologii Mozilli w Europie Wschodniej. Obecnie pracuje dla Mozilla Corporation (...)" (podkreślenie ode mnie).

Skądinąd wiadomo też, że Gandalf jest rzecznikiem prasowym Mozilli w Polsce (wystarczy zresztą przejrzeć uważnie jego blog czy inne źródła; Gandalf stara się reagować na wszelkie wzmianki w mediach, które mogłyby w negatywnym świetle stawiać Mozillę lub zwracające uwagę na komercyjny charakter działalności Mozilli).

Podsumujmy: zajmuje się promocją, jest oficjalnym rzecznikiem prasowym, aktywnie promuje Mozillę, przedstawiając ją i jej produkty w wyłącznie pozytywnym świetle -- jak dla mnie spełnia wszelkie kryteria "PiaRowca". ("PR" to skrót od "public relations".)
BartZilla
 
Posty: 103
Z nami od: 21 stycznia 2008, 16:34

Postautor: Gandalf » 02 grudnia 2008, 22:22

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Macintosh; U; Intel Mac OS X 10.5; en-US; rv:1.9.1b3pre) Gecko/20081202 Shiretoko/3.1b3pre

Bartzilla:

1) Jestem rzecznikiem prasowym, a nie PRowcem. Roznica jest spora. Moja praca nie polega na promowaniu Mozilli i nikt mi za to zlamanego grosza nie placi. Placi mi natomiast za prace nad bibliotekami w pythonie (http://hg.mozilla.org/users/zbraniecki_ ... com/silme/), stronami dla spolecznosci (http://hg.mozilla.org/users/zbraniecki_mozilla.com/mcs/), czy zwyklym patchowaniem systemu.
2) O Mozilli w charakterze medialnym pisze na swoim blogu od jakichs 8 lat z przerwa dwuletnia, kiedy nie chcialem pisac az tyle ze wzgledu na potencjalny konflikt z moim pracodawca (firma Flock).
3) Notke wycofalem poniewaz przygotowuje wiekszy wpis, ktory dokladniej bazuje na wypowiedziach Mitchell.
4) Niestety nadal skupiasz sie na robieniu szumu i budowaniu konspiracyjnych teorii, w ktorych niestety wymysliles dla mnie jakas role. Pisalem Ci w kazdym z maili (na ktore przestawales odpisywac gdy przestawalo Ci pasowac), ze jako osoba z duza dawka energii ukierunkowana na takie tematy jak prywatnosc, mozesz albo dzialac konstruktywnie, albo destruktywnie. Konstruktywne dzialanie to, np.:

1) Wlaczenie sie w prace projektu Mozilli Foundation "Mozilla 2010" gdzie pracujemy nad celami polityki projektu Mozilla w 2010.
2) Wlaczenie sie w dyskusje na blogach Mitchell i Marka Surmana nad tym czym jest Mozilla i co powinna robic, aby realizowac swoja misje.
3) Wlaczenie sie w prace nad alternatywna przegladarka, ktora nie idzie na kompromisy, ktore Ty uznajesz za zdrade idealow (Seamonkey, K-Meleon, moze Opera/Chrome/Safari? nie wiem)
4) Praca nad poprawianiem bledow ktore sa Twoim zdaniem wazne.

Dzialanie destruktywne to sianie oskarzen, pomowien, podejrzen. Konspiracyjnych teorii, niepewnosci w stylu "tam jest zdanie, ktore mogloby Was naprowadzic na to O CO NAPRAWDE CHODZI" - bo jest cos, cos ukrytego, cos o co naprawde chodzi i Ty wiesz co to jest, a swiat jeszcze nie wie, ale Ty im otworzysz oczy... tak? Zastanow sie...

Pisalem Ci tez, ze moim zdaniem jedyny problem masz z domniemaniem celowosci.

Mozesz myslec tak: Widzisz fundacje, ktora ma pieniadze, ktora deklaruje ze walczy o prywatnosc, ale nie chroni prywatnosci wszedzie tam gdzie powinna, co wiecej, kiedy proponujesz wlasciwe rozwiazania zostajesz ignorowany, a wszystko sklada sie do kupy jesli zalozmy, ze sa ukryte cele...

Albo tak: Fundacja zapewnia sobie niezaleznosc finansowa, ktora gwarantuje, ze nie musi martwic sie o pieniadze i moze zignorowac naciski swoich partnerow nie obawiajac sie utraty wspolpracy z nimi (slynne "Fuck you money" Tristana). Fundacja walczy o prywatnosc tak jak umie, walczac tez o otwartosc, dywersyfikacje, rozwoj Internetu i dostepnosc. Nie wszystko zawsze sie uda, z cala pewnoscia rzeczy takie jak pingi do Google podczas synchronizacji blacklisty mozna poprawic, ale tak bylo *najlatwiej*, wiec tak zostalo. Co wiecej, nie kazdy musi miec idealnie taka jak Ty wizje tego co nalezy do prywatnosci, i jesli ma inna nie oznacza to, ze ma zle intencje.
Dalej, proponujesz rozwiazania, ktore nie zapewniaja odpowiedniej jakosci kodu, badz proponujesz je w zamknietych momentach cyklu, zrazasz sie odmowa, ktorej nie rozumiesz i blenie uznajesz ja za ignorowanie tematu, badz Ciebie i za... intencjonalne dzialanie.

I idac dalej. To od Ciebie zalezy jak zinterpretujesz swiat ktory widzisz. To od Ciebie zalezy czy sygnaly polaczysz w calosc i zbudujesz z nich swoja teorie czy uznasz za przypadek. Ktore elementy dzialania, wspieranie otwartych formatow, walke z popupami i phishingiem oraz promocje wolnego oprogramowania, czy ignorowanie pinga uznasz za dzialanie celowe, a ktore za skutek uboczny.

Meczy mnie troche, ze ktorys juz raz pisze to samo, obawiam sie, ze tak jak poprzednio zignorujesz to, odpiszesz (badz nie), ze to dla Ciebie "marketingowy belkot" czym obrazisz rozmowce i za tydzien, dwa czy miesiac oglosisz swiatu swa spiskowa teorie ponownie.
Szkoda, bo imho marnujesz energie zamiast z niej korzystac. Swiata nie poprawia sie w ten sposob i mowie to z doswiadczenia projektu, ktory pare drobnych poprawek chyba jednak zrobil ;)

Pozdrawiam (na przyszlosc, jesli jestes ciekaw czemu cos robie, napisz do mnie, tak latwiej, zamiast wymyslac kolejna teorie, dlaczego tak robie. A jesli nie piszesz do mnie, bo zakladasz, ze "i tak nie powiem prawdy" to zastanow sie jaki swiat w glowie sobie zbudowales. Moze taki wiesz... nieobalalny... Taki, ktorego nie da sie podwazyc, jak zrobi to co sadze, to mam racje, jak zrobi inaczej to klamie i tak dalej? To grozne...).
IE jest to aplikacja, która pozwala przeglądać internet z Twojego komputera i na odwrót
Gandalf
 
Posty: 1802
Z nami od: 29 czerwca 2002, 04:37
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: BartZilla » 02 grudnia 2008, 23:21

Przeglądarka: Inna

Jej, w laniu wody i subtelnych atakach osobistych jesteś niezrównany. Wyciąłem zbędny crap.

Gandalf pisze:Bartzilla:

1) Jestem rzecznikiem prasowym, a nie PRowcem. Roznica jest spora. Moja praca nie polega na promowaniu Mozilli i nikt mi za to zlamanego grosza nie placi.


Praca rzecznika prasowego polega na utrzymywaniu jedynie pozytywnego wizerunku firmy, dla której pracuje. Utrzymywanie pozytywnego wizerunku to oczywista forma promocji.

2) O Mozilli w charakterze medialnym pisze na swoim blogu od jakichs 8 lat z przerwa dwuletnia, kiedy nie chcialem pisac az tyle ze wzgledu na potencjalny konflikt z moim pracodawca (firma Flock).


Twoim aktualnym pracodawcą jest firma Flock czy firma Mozilla?

3) Notke wycofalem poniewaz przygotowuje wiekszy wpis, ktory dokladniej bazuje na wypowiedziach Mitchell.


A czemu nie Beltznera?

4) Niestety nadal skupiasz sie na robieniu szumu i budowaniu konspiracyjnych teorii, w ktorych niestety wymysliles dla mnie jakas role.


Jakich teorii? Jesteś PiaRowcem Mozilli, to nie jest mój wymysł.

(...)
2) Wlaczenie sie w dyskusje na blogach Mitchell i Marka Surmana nad tym czym jest Mozilla i co powinna robic, aby realizowac swoja misje.


A czemu nie na Twoim? Zauważ, że Mitchell nie kasuje/nie blokuje niewygodnych komentarzy (chyba, że blokuje/kasuje, a zostawia tylko niektóre, w co wątpię). Przykład.

3) Wlaczenie sie w prace nad alternatywna przegladarka, ktora nie idzie na kompromisy, ktore Ty uznajesz za zdrade idealow (Seamonkey, K-Meleon, moze Opera/Chrome/Safari? nie wiem)


Kod Opery jest dostępny?
A coś byś powiedział na pomysł zrobienia alternatywnej wersji FF? Na początek wystarczyłoby tylko przepakować oficjalną binarkę i pozmieniać to i owo (np. zmienić domyślną stronę startową i wyszukiwarkę, wyłączyć antyphishing/antymalware i takie tam). Co ty na to?

4) Praca nad poprawianiem bledow ktore sa Twoim zdaniem wazne.

Dzialanie destruktywne to sianie oskarzen, pomowien, podejrzen.


Nikogo nie pomawiam. To ty teraz siejesz oskarżenia wobec mnie.

Konspiracyjnych teorii,


Konkretnie - jaką to teorię przedstawiłem w tym wątku?

niepewnosci w stylu "tam jest zdanie, ktore mogloby Was naprowadzic na to O CO NAPRAWDE CHODZI" - bo jest cos, cos ukrytego, cos o co naprawde chodzi i Ty wiesz co to jest, a swiat jeszcze nie wie, ale Ty im otworzysz oczy... tak? Zastanow sie...


Och, świat już też wie i powoli otwiera oczy, wystarczy przeczytać artykuł na TechCrunch i niektóre komentarze pod nim (np. ten).


(...)
Dalej, proponujesz rozwiazania, ktore nie zapewniaja odpowiedniej jakosci kodu,


Żaden z odrzuconych moich patchy nie został odrzucony z powodu "nie zapewniania odpowiedniej jakości kodu".

badz proponujesz je w zamknietych momentach cyklu, zrazasz sie odmowa, ktorej nie rozumiesz


Czego w Bugzilli wg ciebie nie zrozumiałem?

Odnośnie "zamkniętych momentów cyklu": bug 430741 (dyskutujący dodanie informacji w GUI na temat tego, kto jest domyślnym i jedynym dostawcą usługi "safebrowsing") został zgłoszony na długo nie tylko przed premierą FF3.1, ale też przed premierą FF3.0. Mój patch nie został jednak przyjęty, mimo, że było wystarczająco dużo czasu na zmianę stringów w GUI (i w międzyczasie je zresztą zmieniono - opis opcji związanych z "ochroną przed phishingiem/malwarem" będzie inny w FF3.1 niż w był w FF3.0, ale nadal nie wspomina nic o Google).

EDIT: dopisałem pod koniec o bugu 430741.
Ostatnio zmieniony 03 grudnia 2008, 00:11 przez BartZilla, łącznie zmieniany 1 raz
BartZilla
 
Posty: 103
Z nami od: 21 stycznia 2008, 16:34

Postautor: BartZilla » 02 grudnia 2008, 23:43

Przeglądarka: Inna

Jeszcze jedno:

Gandalf pisze:(...)
Albo tak: Fundacja zapewnia sobie niezaleznosc finansowa, ktora gwarantuje, ze nie musi martwic sie o pieniadze i moze zignorowac naciski swoich partnerow nie obawiajac sie utraty wspolpracy z nimi (slynne "Fuck you money" Tristana). Fundacja walczy o prywatnosc tak jak umie, walczac tez o otwartosc, dywersyfikacje, rozwoj Internetu i dostepnosc.
(...)


Wątpliwe, czy Mozilla "może zignorować naciski Google" w sytuacji, kiedy Google jest jej głównym źródłem dochodów. Nie wiadomo, w jaki sposób przebiegały negocjacje kontraktu, o którym wspomina Beltzner w swojej wypowiedzi. Ba! Nieznana jest nawet treść tego kontraktu, a przecież fundacje powinny udostępniać publicznie wszystkie swoje dokumenty, w końcu domagają się od publiki pieniędzy i innych datków na swoją działalność.

Mozilla powinna dbać o dywersyfikację swoich dochodów. Tymczasem od lat głównym źródłem dochodów jest Google. To niebezpieczne i naiwnością byłoby sądzić, że ich główny korporacyjny partner nie otrzymuje czegoś w zamian i nie będzie żądał coraz więcej i więcej.
Po premierze Google Chrome sytuacja jest jeszcze gorsza: Mozilla dostaje pieniądze od swojego bezpośredniego konkurenta, firmy promującej swoją przeglądarkę i walczącej o udział w rynku przeglądarek. Mamy do czynienia z bezpośrednim konfliktem interesów.
Jak myślisz: jakby została przyjęta wiadomość o tym, że głównym sponsorem Linuksa (w sensie jądra) został Microsoft?
BartZilla
 
Posty: 103
Z nami od: 21 stycznia 2008, 16:34


Wróć do Inne

Kto jest online

Zarejestrowani użytkownicy: Baidu [Spider], Bing [Bot], dexter, Google [Bot]

Przejdź do powiązanej strony

Nawigacja:

Stopka: