MozillaPL.org - polskie centrum Mozilli

Główne menu:

Jak znalazłem Mozillę

Inne tematy społeczności związanej z MozillaPL.org

Moderator: Pomocy?!

Postautor: E2rd » 03 lutego 2004, 01:55

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (X11; U; Linux i686; pl-PL; rv:1.6) Gecko/20040113

No to teraz trochę zwierzeń staruszka ;)

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o Internecie (gdzieś :-? w latach '90ych), firma z Redmond jeszcze o nim nie słyszała. Tak więc moją pierwszą przeglądarką był Netscape. Która to była wersja? - nie pamiętem, pewnie 2. Ale na pewno dotrwałem do NS 4.7.

Kiedy wielkibrat z Redmond zauważył istnienie Internetu i zaczął wypuszczać IE, był już u mnie skreślony. Był dla mnie dowodem na prawo Kopernika - że lepszy pieniądz jest wypierany przez gorszy. Ale nie, nie chodziło o NS i IE. Wcześniej M$ zdążył zamordować bardzo dobry i przeze mnie lubiany edytor WordPerfect - czy ktoś o nim dzisiaj pamięta? Tak więc IE nie miał u mnie żadnych szans - pochodził z gniazda wszelakiego zła... Trwałem przy swoim Netscape 4.7.

Na jakiejś płytce z Chipa wpadł mi w ręce Netscape 6.0. Mam go do dzisiaj zainstalowanego na swojej domowej Wingrozie. I nie wiem, o co wszystkim chodzi?? - u mnie działa stabilnie, i nawet wyświetla całkiem dużą część Internetu...:lol: Ale ja go rzadko używam, więc może to dlatego? A, i do tej pory lubię jego skórkę - taka... jakaś... oszczędna i ze smakiem...

Kiedy sobie w końcu zainstalowałem Linuxa (RH 7.1), to jedynym wyborem na nim była Mozilla (chyba 0.8 ). No bo przecież nie brzydactwo kompletne (NS 4.7) czy Konq... Zresztą, chodziło mi bardziej o klienta poczto-niusowego. No i tu był problem - ja wiszę na modemie, a on nie ma trybu offline. Zacząłem węszyć po sieci. Dowiedziałem się, że aktualna Mozilla to już 0.9.6, i że ma tryb offline. Zacząłem poznawać tę całą machinę zwaną mozilla.org... a potem mozillapl.org... Od czasu 0.9.6 instaluję (prawie) każdy release - najpierw dlatego, że wciąż czegoś mi w tej Mozilli brakowało, a teraz to już chyba bardziej z przyzwyczajenia...

Tak więc, jestem nieciekawym przypadkiem - IE nie miało u mnie nigdy żadnych szans. A Opera? Po co, jeśli jest Mozilla? :D
E2rd
Moderator
 
Posty: 3937
Z nami od: 26 marca 2002, 23:16

Postautor: Gepard » 03 lutego 2004, 13:06

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Win98; pl-PL; rv:1.6) Gecko/20040113

Dwa lata temu w bloku uruchomiliśmy sieć z dostępem do Internetu.
Pierwszą moją przeglądarką było IE 6.0 SP1. A Mozilla była ściągana ze strony internetowej Chipa w wersji 1.2.
Pozdrawiam :)
Wielki Gad na ciebie patrzy.
Mozilla PL
Gepard
 
Posty: 70
Z nami od: 21 czerwca 2002, 17:13
Lokalizacja: Wołów

Postautor: Manfred » 03 lutego 2004, 13:29

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; PL; rv:1.6) Gecko/20040113

wpadlem tu niby przypadkiem, ale do rzeczy...

na forum fpp.pl (jedna z najwiekszych witryn poswieconych grom FPP) powstal topic n/t uzywanych i polecanych wyszukiwarek netowych - troche poczytalem i zebrawszy sie w sobie sciagnalem MozillePL, poniewaz w sumie najwiecej ludzi ja chwalilo (tzn. ogolnie Mozille)...

pzdr. dla wyjadaczy
Manfred
 

Postautor: Konrad » 03 lutego 2004, 13:44

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (X11; U; Linux i686; pl-PL; rv:1.7a) Gecko/20040128

mozilla to nie wyszukiwarka a przeglądarka

btw: kiedy pbartecki i gmbh opiszą swoje historie z Mozillą? :)
pozdrawiam
Końrad Karpieszuk
www.VivaMozilla.prv.pl
Konrad
 
Posty: 699
Z nami od: 12 sierpnia 2002, 05:38
Lokalizacja: Białystok

no ja to tez nie pamietam

Postautor: bart » 03 lutego 2004, 13:47

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (X11; U; Linux i686; PL; rv:1.5) Gecko/20031007 Firebird/0.7

na pewno jak smigalem na uczelni to byly jeszcze czasy Windy 3.11 i wtedy roxował Netscape a IE to byly jeszcze plany. pod koniec studiow IE juz byl gora bo byl juz win98. jednak po studiach brak kontaktu z netem totalny i potem dopiero w pracy i po kilku dniach z IE 5.0 zaczalem szukac czegos nowego i trafilem na Opere 4 albo 5 jakos chyba na przelom i dlugo na niej siedzialem do wersji 7.2 by przesiasc sie na mozille i czym predzej na duet fire i thunder birda. i tak ciagne do dzisiaj. a jako ze moj bank BPH w koncu poszedl do przodu moge sobie spokojnie spod linuxa przelewy robic i IE i jego krytyczne latki to juz historia i oby tak zostalo :D czego sobie i wszystkim szczerze życzę.
bart
 
Posty: 20
Z nami od: 20 października 2003, 12:04

Postautor: marcoos » 03 lutego 2004, 14:18

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (X11; U; Linux i686; en-US; rv:1.7a) Gecko/20040129 Firebird/0.8.0+ (marcoos)

Anonymous pisze:a tylko Konrad i Gandalf (dziś przyznanie się na pcw do IE od razu ściąga gromy ;) ).


I dlatego jesteś "Anonymous"? :D :)
marcoos
Moderator
 
Posty: 2227
Z nami od: 12 października 2002, 10:25
Lokalizacja: Kraków

Postautor: wariat » 03 lutego 2004, 14:39

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; en-US; rv:1.6) Gecko/20040113

Hehe ... na wspominki sie zebralo ... to ja tez chce! :)

PROLOG
Jak ma byc od poczatku to niech bedzie. Generalnie kiedys to siec kojazyla mi sie z technologiia Fido, a moj staly adres internetowy wygladal jakos tak ... jakub.klawiter.f41.n482.z2 at fidonet.org :D a internet kojarzyl mi sie z wyprawami na uniwerek gdzie kumpel mial wejscia do sali komputerowej z terminalami tekstowymi i ... ircem ... wogule mnie nie krecilo. Nie mialem jeszce swojego grzyba (czytaj komputera nie do konca kompatybilnego z IBM PC).

PREHISTORIA
W koncu nabylem droga kupna pierwszego w zyciu grzyba. Dlaje wiekszosc korespondencji sieciowej stanowilo dla mnie fido. Do internetu mialem dostep bo znajomy ktory pracowal w PCSS dal mi swoj login haslo i sluzbowy numer dostepowy (TP Nietu jeszce nie bylo). Netscape znalem bo kilka razy pomagalem zainstalowac go jakims znajomym pod win 3.11 ... z mojej owczesnej (malej) wiedzy wynikalo, ze trzeba zainstalowac netscape zeby winda potrafila sie polaczyc z internetem.
Ja mialem Win95 i zaraz pozniej NT4.0 (oryginalne 95 wykrzaczalo sie na moim optimus [tm] na dwie godziny po zainstalowaniu i nawet nei tzreba bylo dotykac myszki :> ). Tam mialem tez jakies pradawne IE i program pocztowy MS mail&news ... nawet nie wiem czy mialem go tam oryginalnie czy sie go doinstalowywalo. Tak czy inaczej poniewaz juz wiedzialem, to za ktoryms razem skolowalem jakiegos Netscape'a i od tego czasu DO POCZTY uzywalem juz tylko jego.
Jesli chodzi o www, to generaleni malo kozystalem ... a jak juz to zwykle wygladalo to tak, ze otwieralem ja w NS a jesli byla sieczka to odpalalem IE (on sie chyab nie nazywal IE ale nie pamietam).

ANARCHIA
Dlaczego wogule meczylem sie z Netscape 4? Bo o ile ten MS mail & news wydawal mi sie uzywaly, o tle jak pierwszy raz zobaczylem outlooka to zwariowalem i juz go wiecej nie widzialem. FUJ. POzatym ... no co wzgledy idfeologiczne ... skoro juz bylem grzybiarzem cala gemba to nalezalo przeciez prowadzic otwarta wojne z M$ ... tak na prawde to ja ciagle bylem bardziej kATARynkowiec i tyle.
Pozniej dowiedzialem sie o Sylabie ... komus ja tam polecilem, bo chcial koniecznie miec progarm po polsku. U sibie nigdy jej nie zainstalowalem ... gdyby ktos nazwal ja NetscapePL ... ale tak ... eeee tam :) Netscape sie starzal i coraz czesciej uzywalem IE, a NS stawal sie po malu programem pocztowym. Pozatym jesli robilem jakas a'la stronke www to robilem ja tak, zeby byla przynajmniej w duzym stopniu taka sama w NS ... roznie wychodzilo ... o czyms takiem jak W3C wiedzialem tyle ze ... kiedys cos mi sie obilo o uszy ze jest taka firma co jak ISO robi jakies standardy... znaczy zatwierdzila HTML i ten HTML lepiej dziala w IE...

EKSPERYMENT
Dowiedzialem sie o Mozilli ... tej naszej ... pobralem z netu ... bodajze M15 ... zainstalowalem, obejzalem co bylo do obejzenia (wiele nie bylo). Zreszta o ilepamietam to slowo zainstalowalem jest do bani ... raczej odpakowalem :> POwiedzmy ze bylo to jaies doswiadczenie ... ciekawostka, po ktorej moj stosunek do NS 4.x nie ulegl zmianie. Wiedzialem tylko, ze kiedys w koncu z tego cudactwa powstanie nowa wersja mojego pakietu.

MILE DOBREGO POCZATKI
Pewnego dnia swiat ujzal NS 6.0 ... nie moglem dlugo czekac. PObralem. Zainstalowalem ... czytalem, ze ludzie mowia, ze wolny, ze zabugowany ... co mi tam ... poczte odbieral swietnia, odpalal sie lata, ale mi to nie przeszkadzalo. NS 4 poszedl w odstawke, zastapil go NS 6, a web dalej otwieralem glownie w IE (ktore wtedy juz na pewno nazywalo sie IE).
Wbrew ogolnemu pogladowi stwierdzilem, ze nei bede marudzil co mi nie dziala w NS tylko sprobuje wykonac szeroko zakrojony bug tracking ... tak trafilem spowrotem na Mozilla.org jakies kanaly irca i inne takie ... troche tam gadalem, dowiadywalem sie ... duzo czytalem i bylem dumny z siebie, ze wiem coraz wiecej. Przy okazji pobralem nightly Mozilli 0.6 i pobieralem nowe co kilka dni, a czasem tygodni. Wtedy to wygladalo tak.
Otwiralem strone w NS 6 ... jesli cos bylo z nia nie tak, to otwieralem ja w IE. Mozilla byla ciekawostka, non stop sie rozwijajaca ciekawostka, raz dzialala super, raz wcale ... takie czasy w koncu to nawet beta nie byla ...

NOWOZYTNOSC
Nawet nie wiem kiedy przesiadlem sie kompletnie na Mozille ... podejzewam ze to bylo juz cos kolo 0.9, ale nie wiem ... nie zarejestrowalem ... pewnego dnia sie przesiadlem i juz ... w kazdym razie NS 6.1 juz chyba nie mialem.

MOZILLAPL
Tak sie bawilem i bawilem ... i wpadlem na jakies projekty tlumaczenia Mozilli ... nie nie nie na Polski ... polskiego nie bylo. POmyslalem, ze moze sobie (sam dla siebie) przetlumacze, jak mi wyjdzie to dobrze, jak nie tez dobrze. Zaczalem drazyc. Cos tam zciagelm, czytalem kombinowalem ... nic mi nie wychodzilo ... wlazlem na grupe newsowa i zaczalem opowiadac o problemach, ze chcialbym tak dla frajdy sprobowac tlumaczyc MOzille na Polski tylko ni wiem jak sie za to zabrac, zeby bylo w miare wygodnie, no i zeby nie treba bylo tego samego tlumaczyc od nowa kiedy wychodzi nowa wersja.
Tam mnie wylowil Team :) I dowiedzialem sie ze jest (czy moze planuje byc) cos takiego jak MozillaPL i ze jest gotowe (lub prawie gotowe) i jak chce sie przylaczyc to moge potlumaczyc ... dokumentacje.
Zabralem sie ... zrobilem 'draft' dwoch dokumentow ... trzeci byl w polowie kiedy zdechl mi dysk i wszystko poszlo do krainy rozladowanych elektronow.
Z ta dokumentacja to bylo tak, ze ja tam nei lubie czytac dokumentacji. Szczegolnei do czegos takeigo jak browser ... przeciez wszedzie jest to samo, czasami tylko w innym miejscu ... nie kategorycznie nei mialem weny do tlumaczenia dokumentacji ... po jaki9ms czasie dostalem maila, ze zostalem usuniety z zespolu ... phi ... tez mi halo pomyslalem.
Wtedy juz jak sadze uzywalem MozilliPL i Mozilli.org nightly.

EPILOG
Dlaczego uzywam Mozilli PL ... a jest cos lepszego? Panie i panowie ... bez jaj nie ma nic lepszego ... nie ma bo nie moze byc. Mozilla to to co najlepsze w pakiecie internetowym, czasami troche dziwnie wykonane, ale bez przesady ... gdzie sie ustawia SMTP zapamietalem lata temu i pamietam do dzis.
Od dawna bez chwili zastanowienia polecal Mozille kazdemu ZU jakiego spotkam i jesli jest to osoba na ktora mam jakis wplyw jako "wiedzma komputerowa" to ten ktos zostaje przy Mozi i jej mniej lub bardziej swiadomie uzywa.
OPery nie mialem nigdy ... znaczy mam jedna ... zainstalowana na Psionku ... wlasciwie to nei mam, bo nie zaplacilem i mi sie trial skonczyl, ale powiedzmy ze kontakt mialem. NA PCuju nie widzialem i pewnie nigdy nie zainstaluje. Nie dlatego ze jestem anty, a po prostu dlatego ze nie zajdzie taka potrzeba. Pomijam juz fakt ze bylby to moj pierwszy w zyciu browser za ktory bym zaplacil, bo napewno nie chcialbym patrzec na baner reklamowy, jak i to, ze Mozi nadal bylaby w systemie, bo czyms przeciez te poczte trzeba odbierac... :)

POST SCRIPTUM
To co powyzej to pewnie jakies 10 lat z mojego zywota wiec cos sie moglo pomieszac z kolejnoscia, niektore zeczy byly rownoczesne choc je rozdzieliem ... ale skoro sobie rpzypominac ... to sobie przypomnialem ... jak to bylo ... ech fajne te nasze mozillowe czasy.
Lepszy kiepski MOTYW dla Ognistego Lisa, niż najpiękniejsza skórka Pandy Małej - www.firefox.pl
<b>wARIAT (Mozilla 0.6-MozillaPL 1.6, FireFox pl-PL 0.8-1.0, Thunderbird pl-PL 0.7)</b>
Magazyn LOOP
wariat
 
Posty: 720
Z nami od: 09 maja 2002, 20:01
Lokalizacja: Poznan

Postautor: KLAPEK » 03 lutego 2004, 15:20

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Win98; pl-PL; rv:1.6) Gecko/20040113 --== MOZILLA RULLEZ ;-) ==--

<offtopic>
PS chiałeś chyba napisać chaos, a nie anarchia ;P
Bo chaos i anarchia to dwa odmienne zupełnie stany społeczne... ;)
</offtopic>
Państwowa dziwka, flądra w jedwabiu i złocie. || Chcą za nią tren nieść, duszę włócząc w błocie. || Cyril Tourneur (1575-1625) ||
SeaMonkey @ GNU/Linux
KLAPEK
Moderator
 
Posty: 2148
Z nami od: 10 czerwca 2002, 15:05
Lokalizacja: ~/seamonkey

Postautor: Braun » 03 lutego 2004, 20:17

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; en-US; rv:1.6) Gecko/20040113

marcoos pisze:
Anonymous pisze:a tylko Konrad i Gandalf (dziś przyznanie się na pcw do IE od razu ściąga gromy ;) ).


I dlatego jesteś "Anonymous"? :D :)


Bo nie zauważyłem, że jestem wylogowany :).
A do IE i tak bym się nigdy nie przyznał ;)
Ostatnio zmieniony 03 lutego 2004, 21:27 przez Braun, łącznie zmieniany 1 raz
Braun
 
Posty: 27
Z nami od: 16 grudnia 2002, 15:37
Lokalizacja: Rzeszów

Postautor: Nuan » 03 lutego 2004, 21:04

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.0; PL; rv:1.5) Gecko/20031007 Firebird/0.7

No to i ja dorzucę swoje 3 groszę do wilkopomnej kroniki...

moja pierwsza przygoda z internetem zaczęła się w 1998 roku i był to Internet Explorer. W miarę jednak jak coraz więcej eksperymentowałem z komputerem pod koniec tegoż roku pojawił się u mnie Netscape z seri 4.0 W netszkapie urzekły mnie dwie rzeczy: wygląd klasycznej skórki oraz to że można było przeciągnąć sobie z paska adresu do paska ulubionych adres aktualnie odwiedzanej strony. Był tam taki "plusik" który zmieniał swój kształt gdy się przeciągało adres. Ta funkcjonalność mnie urzekła :-) W 1999 roku zacząłem używać również Opery. Do XII 2002 roku nie miałem "tej jedynej" Często zmieniałem przeglądarki, raz był to IE, raz Opera, raz Nawigator, czasami Sylaba.

W XII 2002 wpisałem do przegladarki mozilla.pl i niestety nie ujrzałem tego co chcialem. Odpaliłem więc wyszukiwarkę, aż trafiłem na stronę Mozillapl.org. I wtedy się zaczeło....

W listopadzie 2003 z pakietu MozillaPl przerzuciłem się na konfiguracj Firebird Pl + n!Kurier Poczty Pl i dalej przy tej kombinacji wytrwale pozostaje...
Nuan
 
Posty: 112
Z nami od: 15 lipca 2003, 13:31
Lokalizacja: Inowrocław

Postautor: Nuan » 03 lutego 2004, 22:51

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.0; PL; rv:1.5) Gecko/20031007 Firebird/0.7

Anonymous pisze:Teraz, gdy na cudzym komputerze muszę skorzystać z IE męczę się niemiłosiernie bez gestów, paneli, type ahead, skrótów klawiaturowych i

Przypomniałeś mi pewną zabawną sytuację którą miałem jakiś czas temu. Siedziałem z kolegą na laboratorium przy komputerze na którym uruchomiony był IE. Wziąłem więc myszkę do ręki i starałem się wykonać "gest" otwarcia linku w nowym panelu. Jeżdże tą myszką po ekranie, a tu nic. Najlepszy ubaw miał kolega, który ze zdziwieniem patrzył na mnie jak wykonuje jakieś magiczne ruchy mtyszką w Internet Explorerze. Dopiero wtedy uswiadomiłem sobie że nie wszystkie przegladarki tak mają :-)

Sorki, za OT ale takie historie zdażają się chyba nie tylko mi :-)
Nuan
 
Posty: 112
Z nami od: 15 lipca 2003, 13:31
Lokalizacja: Inowrocław

Postautor: wariat » 04 lutego 2004, 00:19

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; en-US; rv:1.6) Gecko/20040113

Nuan pisze:Sorki, za OT ale takie historie zdażają się chyba nie tylko mi :-)

Zaryzykowalbym stwierdzenie ze wiakszosc uzywajacych gesty tak ma ... ja ostatnio zauwazylem, ze probuje gestem zamykac OOo... nie wiedziec czemu nie reagowalo jednak ... :)
Lepszy kiepski MOTYW dla Ognistego Lisa, niż najpiękniejsza skórka Pandy Małej - www.firefox.pl
<b>wARIAT (Mozilla 0.6-MozillaPL 1.6, FireFox pl-PL 0.8-1.0, Thunderbird pl-PL 0.7)</b>
Magazyn LOOP
wariat
 
Posty: 720
Z nami od: 09 maja 2002, 20:01
Lokalizacja: Poznan

Postautor: DobryDuszek » 04 lutego 2004, 15:15

Przeglądarka: Mozilla/4.0 (compatible; MSIE 5.5; Windows 95)

Opowiem jak to u mnie było:

komputer kupiłem w czerwcu 1998. PII 233 MMX, 32 RAM

Przeglądarką Netscape Communicator zainteresowałem się dość szybko, nie miałem wprawdzie jeszcze internetu, ale uczyłem się 'na sucho'. Były to różne wersje (4.x), w szkole natomiast miałem Mackintosche i tam poznałem ten program szerzej. Niestety potem przestałem się bawić NC i zostałem przy IE 4, potem 5. Do zabawy z przeglądarkami powróciłem w 2000 roku. Zainteresowałem się betą 1 Netscape 6. Niestety zawieszała się przy aktywacji (na Windows 98). Ale widziałem zrzuty w gazetach. Gdy ukazała się finalna wersja 6 zainstalowałem ją i byłem nawet zachwycony, tylko się wieszała i miała jakoś mało funkcji. Nie było większości z NC 4. W marcu 2001 roku podłączyłem sobie internet i wtedy bawiłem się wersją 6.01. Żeby było przyjemniej rozbudowałem RAM do 96. Zostało tak do lipca, wtedy czytałem artykuł o ukazaniu się Mozilli 0.9.

Ściągnąłem wersję 0.92 i byłem z niej zadowolony, była bardzo stabilna, szybsza i wygodniejsza niż Netscape 6.01 (Mozilla M17). Dodatkowo miała więcej skurek. Przesiadłem się na nią. Potem była wersja 0.93, 0.94... aż w końcu ukazała się Netscape 6.1. Zainstalowałem i szybko zauważyłem, że jednak wolę Mozillę. Oba te programy miałem na dysku. Z niecierpliwością czekałem na finalną Mozillę 1.0. Dodatkowo zmieniłem system z 98 na Windows ME. Pod koniec maja doczekałem się jej, używałem regularnie kolejnych wydań do jesieni, wówczas pojawił się Phoenix. Niestety potem miałem awarię dysku twardego i straciłem internet do lipca 2003. Od tego czasu używam Firebird. W grudniu zainstalowałem Linux Mandrake 9.2. Zawierał on Mozillę 1.4, ale z niej zrezygnowałem na rzecz Mozilli 1.6 i FB 0.7. Po Linuxem działa ten program troszkę wolniej niż pod Windows. Dodatkowo wkurza mnie brak zgodności tych programów z KDE.

Ten tekst piszę jednak z pracy, gdyż tam mam stałe łącze... Z IE korzystam tylko, gdy nie mogę z Mozilli
DobryDuszek
 

Postautor: Yano » 04 lutego 2004, 16:49

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.0; en-US; rv:1.6b) Gecko/20040102 Firebird/0.7+

No więc tak. Nazywam się Yano i jestem alko....ee to nie to forum ;)

To inaczej:
Komputerami zacząłęm się interesować tak gdzieś w okolicach 88-89 roku ubiegłego wieku ;), ale z braku odpowiednich materiałów (komputerów) była to raczej ciekawość niż hobby.
Lata 90 przyniosły zmiany - pierwszy komputer z którym miałem dłuższą styczność (u kolegi) to Atarynka (pomijam ZX w wieku 5 lat i grę w ogrodnika tępiącego szkodniki :D). Drugi kolega miał C64, ale jakoś mi do gustu nie przypadł - toporna obudowa, kolorystyka ekranu ;). Od początku '91 zacząłem biegać do kiosku po Bajtka i czytać od deski do deski dorywczo sprawdzając przedstawiane tam teorie na kompie u kumpla. W międzyczasie jak się trafiła okazja okupowaliśmy targi Computer Expo. To pierwsze zetknięcie z Internetem. Przeglądarek jakich wtedy używałem na targach nie pamiętam, ale jedno zdarzenie mi utkwiło w pamięci: spotykałem się z opinią, że Macintoshe to takie fajowe maszyny, nie wieszają się i wogóle. Teoria ta upadła w ciągu 5 minut od mojego pierwszego kontaktu ;). Oczywiście na targi przychodziło się głównie po gadżety oraz pobawić się Internetem.

Potem przyszedł własny komputer (Atari 800XE) i raczej zabawa. Niestety 8-bitów zaczynało powoli wymierać i kolejni znajomi pozbywali się swoich Atarynek głównie na rzecz Amig. Wtedy gry przestały mnie bawić i robiłem mnóstwo innych rzeczy. Tworzenie muzyki, proste programy najpierw w Basicu, potem Action, przez krótki czas asembler 6502. Coraz ciężej było jednak znaleźć jakiekolwiek materiały (brak dostępu do netu i wymierająca scena).

Któregoś dnia ojciec przytargał jakieś wielkie pudło z wcale niewiele mniejszym monitorem. Po wybraniu łopatką kurzu okazało się, że to jakiś XT. Zaczęły się cotygodniowe wizyty na giełdzie, wymiana sprzętu itd.
Potem przyszła praca. Oczywiście na komputerach wszędzie jak okiem sięgnąć IE. Zbierałem wszystko co miało związek z komputerami - części, czasopisma, CD itp.

Kolega wciągnął mnie na jakiś czat. Siedziałem głównie po godzinach w pracy, aż kupiłem modem. Potem był zlot, robiłem zdjęcia. Wtedy kupiłem sobie skaner z zamiarem podzielenia się fotkami na stronie. Wróciłem około 21 do domu, odszukałem Pajączka na CD, wszedłem w net, ściągnąłem pierwszą lepszą stronę i zacząłem grzebać w źródle. Po 4 godzinach pierwsza moja strona była w Internecie na friko.onet.pl. Oczywiście IE only. Spodobało mi się i coraz więcej wolnego czasu poświęcałem jeśli nie na czat, to na ćwiczeniu HTMLa. Przy okazji pierwsza zabawa z Photoshopem i tworzeniem grafiki.

Ze względu na układ "sił politycznych" w pracy zmieniłem dział - trafiłem do działu wdrożeń internetowych :). Moim zadaniem pierwotnie było przygotowanie materiałów do serwisu http://pilot.pl/ (mapy). Oczywiście robiłem także drobne prace na stronach firmowych (wydawnictwo Prószyński i S-ka). Moim szefem był człowiek, który miał "niemiły" zwyczaj sprawdzania naszych prac na kilku przeglądarkach z IE pod Maca i NN na linuksie włącznie. Był strasznie pedantyczny. Wtedy mniej więcej pojawiły się pierwsze Netscapy 6. Oczywiście szef nie omieszkał sprawdzać także pod tym. Ja byłem wtedy zafascynowany możliwościami IE - najpierw 5.5 potem 6. Netscape był złem koniecznym. Nabrałem wtedy zwyczaju sprawdzania stron przynajmniej w 3 przeglądarkach na kilku systemach (Win, Lin i Mac) oraz maksymalnego zmniejszania objętości grafiki (prezes potrafił przyjść z laptopem, komórką i stoperem i mierzyć czas ładowania strony od wpisania adresu do zatrzymania się niebieskiego E). W Prószyńskim doszlifowałem znajomość HTMLa, poznałem PHP, JavaScript oraz dość dobrze rodzinę Adobe (praca na Macach zobowiązuje).

Internet i czat zrobiły swoje - poznałem Villi i po jakimś czasie przeniosłem się do Poznania. Oczywiście praca tylko w branży IT. Ponieważ NS6 miał brzydki zwyczaj nierobienia tego, co chciałem wszystko powstawało jako IE only. W końcu trafiłem na któryś z wczesnych buildów Mozilli (0.9 czy cóś). Pamiętam, że nie podobał mi się interfejs (heh, chyba jako jedyny na forum ;) ). Ale był ładniejszy niż w 4.7x, więc niech już będzie.

2 lata temu moja obecna firma szukała grafika/webmastera. Udało się za drugim podejściem. Duet IE/OE był tu nielubiany i korzystano z NN4.7x. Jednym z pierwszych moich ruchów było przekonanie admina do Mozilli. Po mniej więcej pół roku testów zaczęliśmy zmieniać w firmie starego Netscape'a na Mozillę (pierwsze bety 1.2). Wtedy też trafiłem na forum. Zacząłem się interesować W3C oraz poznałem jakim złem jest IE, choć w domu jeszcze przez pewien czas z niego korzystałem. Za całkowitą przesiadkę uważam rezygnację z domowego Outlooka na rzecz mozillowego Kuriera. Dość długo zwlekałem ze względu na masę poczty, jaka się uzbierała przez te kilka lat.

Jako "inicjator reform" zostałem w firmie swojego rodzaju ekspertem w dziedzinie Mozilli. Mam też na koncie organizację zlotu MozilliPL w Poznaniu :D. Chciałem też być tym drugim, ale inni już nie chcieli :cry: ;)

Obecnie przesiadłem się na *birdy - podoba mi się ich lekki interfejs i stabilność (jak się coś już wywala, to tylko jedno a nie oba na raz). Z samej Mozilli korzystam już rzadziej, ale w miarę możliwości staram się być na bieżąco. Zdarzało mi się także popełnić kilka tłumaczeń dodatków i przeróbek w programie, te jednak nie opuściły mojego dysku.
Oczywiście obecnie nr1 to dla mnie duet ptaszków. IE jeśli korzystam to tylko z nakładką (AvantBrowser). Operę odpalam tylko do poprawiania drobnych błędów wyświetlania a i to od kilku miesięcy dopiero.

Mówią o mnie Yano. Już nie jestem IEholikiem.
Yano
 
Posty: 858
Z nami od: 17 grudnia 2002, 10:32

Postautor: Wojciech » 04 lutego 2004, 18:12

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (X11; U; Linux i686; en-US; rv:1.5) Gecko/20031007

Jak znalazłem Mozillę? Chyba w ktorymś z czasopism, nie miałem wtedy stałego połączenia. Mozilla (chyba 1.1) była wreszcie porządnie działającą następczynią Netscape 4.79, na którym to programie utknąłem, nie widząc dobrego następcy w Netscape 6.x, a o IE nie chciałem słyszeć (chociaż był to mój pierwszy program internetowy, w wersji 3.ileś-tam). IE + program pocztowy (M$ Mail?) służyły u mnie tylko kilka miesięcy, jeszcze w 1997, może 98 roku, potem przeszedłem na Netscape i przez pewien czas nie miałem IE w ogóle (tak, w Win95 było to bardzo łatwe!).
Uważam, że decyzja o przejściu na Netscape była jedną z najlepszych w mojej "karierze" komputerowej, pośrednio powodującą moje zainteresowanie programami alternatywnymi dla M$, a w końcu prowadzącą do Linuksa (że nie wspomnę o wirtualnym poznaniu wielu świetnych koleżanek i kolegów :D ).
Wojciech
Moderator
 
Posty: 1100
Z nami od: 28 sierpnia 2002, 09:32
Lokalizacja: Przeworsk

Postautor: Ludwik » 05 lutego 2004, 01:26

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (X11; U; Linux i686; PL; rv:1.5) Gecko/20031007 Firebird/0.7

Yano pisze:No więc tak. Nazywam się Yano i jestem alko....ee to nie to forum ;)


Też jak marcoos jedziesz na trunku od dawna? :lol:
Ludwik
Moderator
 
Posty: 2908
Z nami od: 10 marca 2003, 10:05

Postautor: Yano » 05 lutego 2004, 07:29

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.0; en-US; rv:1.6b) Gecko/20040102 Firebird/0.7+

Ludwik pisze:
Yano pisze:No więc tak. Nazywam się Yano i jestem alko....ee to nie to forum ;)


Też jak marcoos jedziesz na trunku od dawna? :lol:

Oczywiście! :D Tylko trunki ;)
Yano
 
Posty: 858
Z nami od: 17 grudnia 2002, 10:32

Postautor: marcoos » 07 lutego 2004, 15:55

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Macintosh; U; PPC Mac OS X Mach-O; en-US; rv:1.5) Gecko/20031026 Firebird/0.7

Ludwik pisze:
Yano pisze:No więc tak. Nazywam się Yano i jestem alko....ee to nie to forum ;)


Też jak marcoos jedziesz na trunku od dawna? :lol:


Bardzo śmieszne. :P
marcoos
Moderator
 
Posty: 2227
Z nami od: 12 października 2002, 10:25
Lokalizacja: Kraków

Postautor: onn » 07 lutego 2004, 18:01

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; pl-PL; rv:1.6) Gecko/20040113

Jak znalazłem?

Oj, to złożona historia, z grubsza dlatego ze strasznie przyzwyczajam sie do uzywanego oprogramowania i mimo ze wiem ze inne bedzie lepsze pod kazdym wzgledem, zmiana czesto trwa u mnie dosc dlugo.

Zaczac musze od najprostszej przyczyny - msie jest beznadziejnym programem. Niebezpieczny, pelny bledow, powolny, niefunkcjonalny, brzydki, oporny na dostosowywanie, moglbym wymienic wiele przyczyn. I tak było dla mnie od zawsze. Dlaczego wiec nie zmieniałem przeglądarki? Opór przed zmianami w sofcie już tłumaczyłem (szczęśliwie każda kolejna zmiana jest prostsza :>), druga sprawa to - chyba popularna - niechęć do NN. Kiedyś kiedyś, jak byłem mały i zaczynałem robić strony, sciągnałem i zainstalowałem jakiś tam stary netscape, to co się zainstalowało bylo strasznie kobylaste i zaśmiecone, i oczywiscie: nie otwierało mijej strony :] Nu a jako że netscape wydawał się dziecku najlepszym z konkurentów msie, wyszło na to że reszta musi być jeszcze paskudniejsza.

Ale człowiek dorasta i z czasem zaczyna sie rozglądać. Dodatkową motywacją było to, że pod win98se po instalacji msie6 wyrósł mi błąd siakiś paskudny, który powodował że po iluś tam połączeniach system nie wywoływał nowszych (przy normalnym użytkowaniu wykończenie "limitu" - na ile moja teoria była słuszna - trwało jakieś 20-30h, gorzej z programami p2p, które pożerały "limit" w 1-2h). Miałem gorącą nadzieję że zmiana przeglądarki pomoże (skoro zmiana przeglądarki to wywołała), zacząłem więc poszukiwać nowego browsera. Nie szukałem długo, gdyż znajomy napomknął o mozilli któregoś dnia w autobusie i tyle wspaniałych rzeczy usłyszałem że po powrocie do domu czym prędzej ją zainstalowałem...

Dlaczego zostałem?

Blah, do dziś nie potrafię do końca wytłumaczyć, dlaczego nie wywaliłem tej przeglądarki po pierwszym dniu... Wyda się to dziwne, dlatego spróbuję przybliżyc sytuację:

Po powrocie do domu wrzuciłem na google Mozilla i dorwałem anglielską stronę oficjalną. Pobrałem mozzie (chyba 1.2), zainstalowałem, uruchomiłem z ikonki na pulpicie i o to chodzi ślicznie. Ładny wygląd, świetna konfiguracja, szybkość, w ogóle same zalety. Ale... masa błędów. Do dziś nie wiem, jakim cudem dostałem w łapy tak spartoloną wersje.. Linki za nic w świecie nie odpalały się po przesłaniu jako argument do programu, strona startowa nie chciała za nic się ustawić na coś sensownego, coś nie do końca grało z otwieraniem nowych okien. Pierwsze wrażenie koszmarne... nu i mozzie znikła z dysku następnego dnia.

Coś mnie jednak tknęło chwile po odinstalowaniu.. i zainstalowałem na próbę Mozzie PL.. i wszystkie problemy w magiczny sposób znikły!

Wasze pytanie w moim przypadku sprowadza się do innego: dlaczego dałem mozilli drugą szansę? I jest na to chyba prosta odpowiedź - niesamowicie silna chęć zmiany na lepszą przeglądarkę plus niesamowicie pozytywny efekt, jaki wywarła na mnie ta część oryginalnej wersji, która pozbawiona była błędów plus proste rozumowanie udowadniające wyższe bezpieczeństwo mozzie nad msie-msoe.

Tak oto używam mozilli, polecam ją znajomym i od czasu do czasu wypisuje listy trochę przydługie :]

Jako że mam okazję - dziękuję teamom Mozilla i MozillaPL :]
onn
 

Postautor: Mikolaj » 08 lutego 2004, 20:28

Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; pl-PL; rv:1.6) Gecko/20040113

Hmmm... stare dzieje... :)

Pierwsze zetknięcie z kalkul^H^H^H kompami to jakaś połowa lat 80-tych, gdy u kolegi pogrywaliśmy na Atari 130XE... cholera, chyba za bardzo się cofnąłem w czasie ;)

Po raz pierwszy z Netscape zetknąłem się w połowie 1997 roku w redakcji olsztyńskiej mutacji "Wyborczej". Były to czasy Windows 3.11, a Szkapa z całą pewnością była w wersji 2.0, być może Gold (o ile coś mi się nie pop...zajączkowało).
Potem przez długi czas używałem Szkapy do wersji 4.7, ale IE zaczął być lepszy i całkiem naturalnie przesiadłem się na niego, używając zresztą aż do tej pory... do testów oraz ściągnięcia Mozilli po zainstalowaniu nowego systemu ;)
W tzw. międzyczasie były eksperymenty z Operą (5.0 i 3.x pod BeOS), ale jakoś nie przekonałem się do niej, mimo że była wyraźnie szybsza, niż IE, co na modemie TPSA miało swoje znaczenie...
Na Mozillę przesiadłem się od wersji 0.9.x (0.9.1 ? - nie pamiętam) i choć powrót do konfiguracji szkapowatej był lekko trudny, to po kilku dniach się przyzwyczaiłem. Dzisiaj bawi mnie to, że pasek adresu wydawał mi się za mały w porównaniu do IE - tak, jakby było to najważniejsze :D

Od tamtej pory używam wyłącznie Mozilli i nie bardzo wyobrażam sobie pracę na innej przeglądarce. Jeżeli muszę zrobić coś w IE, to czuję się z tym źle - to jest jakieś takie gołe i niedorobione. Nie ma poza tym wielu wygodnych skrótów (Ctrl + +; Ctrl + T etc.) i ficzerów, a o funkcjonalności to mogę tam tylko pomarzyć...

Swoją drogą to kupa czasu już minęła od zainstalowania pierwszej Mozilli... :D

Heh... zapomniałem dodać...
Dlaczego zostałem, to chyba jasne :) ale do dzisiaj używam skina Classic - mimo prób z innymi skórkami pierwsze doświadczenia zostają w człowieku i nie ma to jak wygląd starej dobrej Szkapy ;)
Mikolaj
 
Posty: 66
Z nami od: 06 lutego 2003, 22:34
Lokalizacja: Olsztyn

PoprzedniaNastępna

Wróć do Inne

Kto jest online

Zarejestrowani użytkownicy: Bing [Bot], Google [Bot]

Przejdź do powiązanej strony

Nawigacja:

Stopka: