Jakież było moje miłe zaskoczenie, gdy ostatnio - poszukując "kija" na szwendające się w sieci wirusy wszedłem na skaner-on line i okazało sie, że Mozia radzi sobie ze wszystkim. Zainstalowałem kontrolki ActiveX przeskanowałem dysk. Ha! Pięknie.
Od tego czasu Mozilla systematycznie generuje błędy i się zamyka, czasem wogóle bez ostrzeżenia, w dodatku, nie ma reguły na jakiej stronie.
Wywaliłem pliki związane ze skanerem, przeinstalowałem Mozie i niestety nic to nie pomogło
I szto diełat?