Przeglądarka: Mozilla/5.0 (Macintosh; U; Intel Mac OS X 10.5; pl; rv:1.9.1b3pre) Gecko/20090107 Shiretoko/3.1b3pre
Najpierw tak - powyższe graficzki (na gromowładnego Thora, gdzie Ty tam widzisz Che?!), owszem, o lewicowych konotacjach, nie są komunistyczne (a tego sierpa i młota zrobił jeden trochę dziwny Rosjanin i wrzucił jako załącznik na BMO - nikt tego nigdy nie popierał w ramach Mozilla.org), tylko wywodzą się z
konstruktywizmu, starszego od 4 lata od Wielkiej Październikowej Rewolucji Socjalistycznej.
A teraz do rzeczy. Nie będę powtarzał tego, co napisał gandalf, ale jako wolontariusza, a nie pracownika Mozilla Corp., moje spojrzenie jest nieco inne i nie mam aż tylu "insajderskich" informacji.
Po pierwsze - Mozilla to nie jest Mozilla Corp., ani Mozilla Foundation, ani stowarzyszenie Mozilla Europe. Projekt "Mozilla" to my i wy wszyscy, którzy w nim uczestniczą - od programistów pracujących na etacie w Mt. View, przez zaangażowanych forumowiczów z tego forum po tych wszystkich, którzy namawiają do używania projektów Mozilli swoich znajomych. Nie ma "oni w Mozilli" - wszyscy wypowiadający się w tym wątku to "my w Mozilli".
Przeglądarka przestała być kojarzona z jakąkolwiek społecznością. Wszelkie nowości są wpierw podawane dla gazet, ITblogów .
Tak Ci się tylko wydaje, choć nie wiem, dlaczego. Każdy może w każdej chwili wejść na IRC, przejrzeć Bugzillę i usenetowe grupy mozilla.dev.*, czy wiki.m.o. Jeśli o czymś dowiadujesz się z Onetu czy jakiegoś IT blogaska, to znaczy tylko, że nie chciało Ci się dotrzeć do tych informacji metodami społecznościowymi.

Owszem, projekt urósł i dzieje się bardzo wiele, dlatego ja np. nie jestem już w stanie monitorować, co dzieje się w każdym z projektów. Tutaj czasem zdaję się na media jako pewien filtr. Ale gdyby interesowała mnie np. przyszłość Sunbirda na OS/2, to nie musiałbym wychodzić poza domenę mozilla.org, by dowiedzieć się wszystkiego.
Domyślna strona startowa jest reklamą korporacji G, a nie wskazuje już miejsca gdzie można zdobyć pomoc, gadżet czy też info o spotkaniu na piwo.
Domyślna strona startowa nie jest reklamą "korporacji G". Służy temu, czego oczekuje większość użytkowników - ułatwia wyszukiwanie informacji - i to wyszukiwarką, której tak czy inaczej by używali. A że przy okazji finansuje w dużym stopniu działalność Mozilli? Jak dla mnie to jest sytuacja typu win-win.
Druga sprawa - jeśli mamy setki milionów użytkowników, czy w skali polskiej - miliony - to nie możemy już trzymać strony startowej po kryjomu na serwerze w redakcji pewnej sportowej gazety. Serwer szczecińskiej uczelni też już dawno przestał wytrzymywać obciążenie.
Nowości przeglądarki są ukierunkowane w celu zmniejszania ilości bugów i doganiania standardów,
To nie jest prawda, czy może raczej to jest prawda, jeśli ją wytniemy z kontekstu. Tak, wiele zmian dotyczy poprawy bugów (chciałbyś używać zabugowanej przeglądarki?), wiele zmian dotyczy implementacji standardów - co jest
sednem misji Mozilli jaką jest interoperacyjny i dostępny Internet. Ale powiedzieć, że tylko są bugfiksy i poprawki silnika, to byłaby zupełna nieprawda, bo dzieje się znacznie, znacznie więcej. Co się dzieje? Popracuj sobie trochę na Fx 3.x i przesiądź się potem na tydzień na 1.0.

nowe kierunki rozwoju są ustanawiane odgórnie (np. PRISM) i przez co bywają mało popularne.
Prism jest projektem - jednym z wielu - w MozLabs. Nie jest żadnym odgórnym kierunkiem rozwoju - jest jednym z projektów badawczo-rozwojowego działu MoCo. Nikt nie broni Ci zbudować własnego projektu na bazie Gecko, wprost przeciwnie -
zachęcamy do tego.
(Co z bugiem dotyczącym wprowadzenia zlewu kuchennego?).
Jego "poprawka" nie weszła nawet do Suite/SeaMonkey. Za to w Firefoksie masz about:robots.

2. Rozszerzenia zagubiły się trochę chaosie, przestały być rozwijane różne ciekawe projekty (np komunikatory, czy też proste wspomagajki jak np NextImage) , za to głównie jest to miejsce integracji serwisów i rozwiązań komercyjnych (jak np cooliris). Z rozwiązań autorskich przetrwały tylko adblocki i narzedzia developerskie.
Nie tylko. Poza tym to jest
normalne - jedne projekty się utrzymują, inne upadają. Takie jest prawo "wolnego rynku", który akurat w tej specyficznej postaci, jaką jest ekosystem open source, sprawdza się zupełnie świetnie.
Tak samo też nigdy nie poświęcono czasu na umożliwienie zewnętrznej lokalizacji, bez ciągłego kontaktu z autorem.
Nikt nie broni zrobić Ci rozszerzenia, które zarejestruje właściwe pliczki pod właściwymi adresami chrome://. Owszem, powinno to być prostsze i mieć jakiś system zależności - ale to nie jest tak, że się o tym w ogóle nie myśli.
Nie chodzi mi o wspieranie CSS3 , bo to dużo nie zmienia skoro trzeba poczekac na nowe strony (i to też komerycjne), ale np wersje wykorzystujący multicore i procesory 64 bitowe.
Jest port na x86-64 dla Linuksa i Windows. Nie jest popularny, bo te systemy w wersji 64-bit nie są popularne (XP-64 było w ogóle śmieszne - wersja beta, ale sprzedawana za prawdziwe pieniądze). A i nie ma z tego bezpośredniej korzyści, bo 32-bitowa przestrzeń adresowa w zupełności wystarcza dla aplikacji takiej jak przeglądarka.
Wersje z nowym silnikiem graficznym, tak aby nie spłaszczać kolorów, albo nawet wykorzystujące OpenGL.
OpenGL będzie podstawą dla Canvas3D w Gecko.
Pewnie dopiero gdy takie opcje wprowadzi Safari lub Opera , to developerzy Mozilli stwierdzą że to świetny pomysł, tak jak było z canvas , jak i z przeglądarkami mobilnymi.
Zapominasz, że Fennec poprzedzony był Minimo. Mobilne Safari to tylko jeden telefon i jeden odtwarzacz MP3, które pojawiły się na rynku _po_ Minimo.

KLAPEK pisze:Ja nadal się cieszę, że Jest mniej IE, ale smuci mnie fakt iz Mozilla/SeaMonkey odchodzi w zapomnienie....
SeaMonkey żyje i rozwija się prężnie pod kierownictwem KaiRo i SMk Council. Parafrazując jakiegoś tam prezydenta: nie pytaj, co Mozilla może zrobić dla SeaMonkey, zapytaj co dla SeaMonkey możesz zrobić Ty. (Bo Mozilla to także Ty, patrz wyżej).
KLAPEK pisze:Zgadzam się, ale to chyba wynika z nastawienia się na specyficznego odbiorcę - czyli masowego - a taki za bardzo nie potrzebuje społeczności - przeglądarka ma być ładna, prosta i modna!
Owszem, ma być prosta i wygodna; estetyka nikomu nie zaszkodziła, a nakręcanie mody na Firefoksa tylko pomaga
Sprawie.

KLAPEK pisze:Niestety tak to wygląda jeśli nastawia się na komercjalizację, zysk i masowego odbiorcę.
Należy uśrednić produkt - jego jakość, innowacyjność i przystosować do przeciętnego użytkownika.
MI cały czas brakuje podejścia z początków - jako technology preview - bez patrzenia na marketing i sponsorów - tylko robienie najlepszej przeglądarki z funkcjami jakie chcielibyśmy sami używać...
Technology Preview i jakość = sprzeczność. Przeglądarka z funkcjami, jakich chcieliby używać jej twórcy, to właśnie SeaMonkey. Natomiast przeglądarka, której chce używać zdecydowana większość, to niekoniecznie przeglądarka, która potrzebuje zintegrowanego klienta IRC-a (moja mama nie wie, co to) ani wielopoziomowego submenu Plik > Nowy. A ta nielubiana przez Ciebie większość potrzebna jest nam dla zapewnienia otwartej Sieci. Jeśli ta większość używać będzie Firefoksa i Safari, to użytkownicy SeaMonkey też na tym korzystają.
Zgodzę się, że klimat 0,2% miał swój urok i fajnie było być w małej grupce wtajemniczonych-oświeconych. Ale
zawsze przecież chcieliśmy, żeby tych
oświeconych było jak najwięcej, nie narzekajmy więc na to, że dziś liczbie 0,2% bliżej do różnicy między nami i Microsoftem, niż do naszego faktycznego -- powiem: za przeproszeniem, bo to przecież korpo-język --
udziału w rynku.

Teraz mam wrażenie, że idzie to wszystko torem mającym spowodować zastąpienie IE przez Fx.
Gdyby tak było, byłoby super, ale nie to jest celem. Cytując Linusa T. - to będzie tylko miły efekt uboczny.

lenrock pisze:Tak samo strony typu firefox.pl miały osobisty charakter , a nie zwykły redirect.
Wymyślony przez gandalfa, namalowany przez Miblę i napisany przeze mnie Firefox.pl od samego początku miał być (początkowo semi-) oficjalną stroną tej przeglądarki w Polsce nastawioną na zwykłego użytkownika. Tutaj trochę wyprzedziliśmy MoFo, ale w samych zamierzeniach tego projektu było, że docelowo ten serwis "zintegruje" się z oficjalnymi site'ami Mozilli. I tak się stało.
Swoją drogą, naprawdę nie chciałoby mi się raz tłumaczyć tych samych relnotes na Mozilla-Europe, a drugi raz na niezależnym firefox.pl.

Nawet mozillla europe starała się odróżnić od centrum amerykańkiego. Teraz można uznać że Mozilla przeszła mac-donaldyzację. BigMac wygląda na całym Świecie tak samo, i reklamuje go zawsze ten sam klaun.
Otóż nie, w Indiach Big Mac jest z baraniny, a nie z wołowiny.

Tak samo w aktualnej lokalizacji dowolność ogranicza się do 4 odnośników w zakładkach.
Akurat właśnie zakładek nie ruszamy. Zakładki mają być krótkie - to użytkownik ma je sobie zapełnić, Mozilla wrzuca tylko kilka linków przydatnych dla nowego użytkownika.
Anegdota - kiedy do domyślnych RSS-ów wrzuciliśmy kiedyś 7thGuarda, honej osobiście nas prosił, żeby go zdjąć, bo nie wytrzymywał naporu tysięcy userów.

Co jest w Firefoksie polskim skutkiem "żądań" Aviary.pl? Integracja z Onetem, Interią i WP dla linków "mailto" (a nie tylko Gmail, za to wycięliśmy Yahoo), poza Googlem - wszystkie wyszukiwarki w pasku po prawej są wybrane przez nas (ale Google'a i tak byśmy wrzucili, gdyby go nie było w en-US), my także decydujemy o tym, jaki RSS jest domyślnie wpięty.
Natomiast dorzucanie jakichś tam rozszerzeń wybranych przez lokalizatorów byłoby nie na miejscu - choćby dlatego, że (może akurat nie w przypadku Aviary.pl) tłumacze Firefoksa nie są informatykami i nie mają pewności, czy taki zestaw, jakim kiedyś był FirebirdPL by MozillaPL.org będzie funkcjonował poprawnie.
Dlatego np zastanawiam się kiedy będzie kolejny wypad do Poznania , na sprawdzanie jak tamtejszy firefox z klatki w zoo się czuje.
Jakoś tak wychodzi, że zloty i robocze spotkania Aviary.pl+MozillaPL od jakiegoś już czasu organizujemy w Krakowie. Ale jeśli zebraliby się ludzie w Poznaniu (czy Opolu, Szczecinie albo Białymstoku) -- to super, sam bym pojechał. Tylko ja z Krakowa nie będę organizował nic na drugim końcu Polski - to musi zrobić ktoś stamtąd. Ale myślę, że MoFo i MoEu chętnie wesprą jakąś sensowną imprezę społeczności.

To technoloia pokazywania, że Mozilla potrafi zrobi swojego Adobe AIR i google gears. Ile znasz rozwiązań opartych na tych technologiach skoro takie duże było na nie zapotrzebowanie?
Ta technologia pokazuje, że Mozilla dawno miała swojego AIR-a, tylko nie pakowała go w nic ładnego i nie "sprzedawała" poza środowiskiem F/LOSS. Co do Prisma - sam używam GMaila właśnie w Prismie.

Użytkownicy masowa wciąż z trudem potrafią zrozumieć używanie RSS, a więc wątpię czy przyjmą za wynalazek narzędzia włączenie niektórych stron offline szczególnie gdy mało kto wie że jest taki tryb w przeglądarce.
W kolejnych wersjach Fx3 będzie to bardziej widoczne i przyjazne. Poza tym takie coś wymaga implementacji także przez inne przeglądarki - więc popularnośc uzyska wtedy, kiedy będzie dostępne w IE bez pluginów. Co się prędzej, czy później stanie. Bez rewolucji Firefoksa IE 8 wyglądałoby zupełnie inaczej.
Rozszerzenia na K-Meleonie - K-Meleon nie używa XUL do GUI...
Rozszerzenia Firefoksa działają za to mniej-więcej bezproblemowo z Flockiem.
Produkty Mozilli przestały być kojarzone z pryszaczatymi amatorami, którzy kodzą w przerwie na randki i studia , tylko z organizacją która zarabia i daży do zarobków, czyli w stadzie wron pojawiła się nowa wrona (lub produkt wronopodobny) a nie jakiś brzydki "słowik"
Produkty Mozilli nigdy nie było kojarzone z pryszczatymi amatorami z prostego powodu - kiedy ci mityczni pryszczaci Twoim zdaniem panowali nad Mozillą, to tak naprawdę był to projekt Netscape'a i produkt nazywał się "Netscape 6/7". I tutaj ogromna korporacja robiła (nieudolnie, ale...) kasę na pracy tych Twoich pryszczatych. Teraz jest inaczej - kasę robi MoFo, ale z tej kasy finansuje swoją misję, a nie spekulantów z Wall St.
Phoeniksa/Firefoksa nie stworzył sam Blake Ross - powstał pierwotnie w proteście przeciwko idiotycznym decyzjom managementu Netscape'a, jako pokazówka, że mamy fajną technologię, tylko
krawaciarze ją psują.

Dzisiaj żadni krawaciarze nie mają wpływu na Firefoksa. Jeśli widząc "Mozilla Corporation" demonizujesz to słowo na "C" i uogólniasz nazwę tej pomocniczej i służebnej dla projektu jednostki do całego projektu, jesteś w błędzie. Trochę to wina dziennikarzy, do których nie dotarło, czym jest Mozilla. Ale Ty, członek społeczności, powinieneś IMHO wiedzieć lepiej.
To znienawidzone słówko "Corporation" znaczy tu tyle co "spółka" i jest określeniem formy prawnej. Nie ma tu nic z wielkiej korporacji w sensie archetypicznego wysysającego krew robotników i robiącego klientów w bambuko za ich własną kasę molocha.

Np. gdy podobne aplikacje tworzy się na Windowsa, Linuxa czy Javę, to nawet jak odkopię aplikację z dysku po 10 latach, to mam ją dużą szansę wciąż odpalić.
Pogadamy, jak bezproblemowo odpalisz binarne paczki z KDE, albo choćby z Gimpem z RedHata x (gdzie x<6) na najnowszej Fedorze. (nie, doinstalowywanie milionów bibliotek z libc włącznie, to nie jest "bezproblemowo".

Krytykę polskiego
SUMO przyjmujemy - tak, SUMO-pl obysa i obecnie jest de facto bez opieki. Chcesz pomóc? Napisz:
team@aviary.pl, wpadnij na irc.m.o #aviarypl w poniedziałek wieczorem.
Kiedyś info o tym kto pomógł w tłumaczeniu było dostępne, przecież to jest praca w wolontariacie w końcu.
BTW,
getfirefox.com przekierowuje do strony w wersji językowej zgodnej z nagłówkami Accept-Language.
Mozilla.com używa teraz na wielu stronach słowa "spoleczność/comunity", odmienia przez wszystkie przypadki. Ale uważam że kiedyś łatwiej zachęcali ludzi, poprzez też zwykłe nagradzanie podziękowianiem publicznym, niż dzisiaj gdy nawet nie wiadomo kto jest tłumaczem na dany język. Dziś próbuje się tą "siłę społeczności" użyć tylko na spreadfirefox , w kwestiach marketingowych i rozrostu popularności, a nie na poprawianie jakości produktów.
To jest absolutna nieprawda.
Lista tłumaczy danej wersji wraz z podziękowaniami jest dostępna w oknie Pomoc > O programie; osoby, które chcą, mogą się także via bug na BMO dopisać do about:credits (mnie się nie chciało).
Listę wszystkich zespołów lokalizacyjnych masz na
wiki.
Członkowie społeczności są nagradzani na przeróżne sposoby. Przyznam się, jak mnie wynagrodzono - dostałem od Mozilli MacBooka (formalnie - wypożyczony mi na czas nieokreślony), od 4 lat MoFo funduje całemu Aviary.pl wyjazdy na
FOSDEM do Brukseli (najbliższy
za dwa tygodnie); w wakacje w Kanadzie była wielka
tygodniowa konferencja, na której byli pracownicy MoCo/Fo/Mo, członkowie stowarzyszenia MozEu i innych regionalnych, wolontariusze ze społeczności - lokalizatorzy, twórcy rozszerzeń i inni - wszyscy za darmo (wyjazd na Summit w Whistler, B.C. kosztował mnie 8 zł i 50 gr - bilet na tramwaj ode mnie na dworzec za 2,5 i bilet na pociąg Kraków Gł. - Balice za 6 zł

).
Europejscy wolontariusze mieli ponadto dwudniowe robocze spotkanie w Barcelonie w październiku, też nic za to nie płacili.
Zloty Aviary.pl+MozillaPL w Krakowie, imprezy dla społeczności z okazji Fx 2.0 w Wawie i Fx 3.0 w Wawie i Krakowie - to też sfinansowała MoFo. I w razie potrzeb finansuje też mniejsze imprezy, tak jak pisałem wcześniej.
Pokaż mi, który projekt *tak* wspiera społeczność. I który potrafi przekazać pieniądze innym społecznościom (OpenSSH, OpenBSD, Cairo, inne).
