marcoos pisze:Nie mówię o programach spoza systemu. Mówię o tym, co siedzi w systemie i jak zainstalujesz to tylko czeka na to, żeby zrobić Ci kuku.
Pytanie: zrobilo ci coś kiedyś kuku pod GNU/Linuksem?
Niestety, nie raz.

marcoos pisze: Nie, nie mówię o ludziach, którzy się znają i sobie powyłączają zbędne rzeczy i połatają potrzebne.
Tzn. że w Windows kto im ten zbędne rzeczy wyłącza? Pan Bóg? Krasnoludki?
Nie, nie będą mieli powłączane, bo z Windows nie przychodzi takie stado oprogramowania.
marcoos pisze:W tym tygodniu kuku zrobią mi, bo mam mySQLa, w przyszłym Tobie, bo masz Postgresa...
Heh. A jutro panu X, bo ma Microsoft SQL. Ja nie uważam dziury w MS SQL za dziurę w Windows. Ty uważasz dziurę w Postgresie/MySQL'u/$whatever za dziure w Linuksie....
Nie, ale w określonym systemie (np. MDK/RH/Debian), który można przyrównywać do Windows, a nie samo jądro Linux. A jeśli nie chcesz brać pod uwagę bindów, ftpów, sqli i innych, to nie bierz też ich w przypadku Windows.
marcoos pisze:Skoro dla Ciebie błędem Windows jest OE, który podatny jest na wirusy
Błąd w OE nie jest błędem w Windows (jest błędem w mózgu użyszkodnika, ale to już inna kwestia). Programu OE można bez trudu nie używać -- bez jakiejkolwiek straty w funkcjonowaniu reszty systemu i oprogramowania.
Czyli w tej sytuacji co jest błędem w WIndows? Sławetne RPC i Blaster? A co więcej? na razie mamy JEDEN błąd.
marcoos pisze: IE podatny na cośtam
IE przed wersją 4 - masz rację. IE 4.0+ for Windows - nie masz racji.
Deinstalacja IE jest:
Nikt nie każe deinstalować. Możesz nie używać.
marcoos pisze:2) szkodliwa dla pracy połowy windowsowych aplikacji
IE 4+ jest integralną częścią systemu.
Nie tyle IE, co biblioteka mshtml.dll, podobnie jak np. glibc w L.
to analogicznie błędy Mozilli, Konquerora, KMaila, Apacza, binda itp. są błędami systemu typu MDK, Debian itp.
marcoos pisze:Nie są błędem Mandrake'a czy Debiana, bo ani Mozilla, ani Konqueror, ani KMail, ani Apacz nie są konieczne do działania _kompletnego_ desktopowego środowiska.
A co w takim razie wchodzi na kompletne środowisko?
marcoos pisze:Ta dywersyfikacja - ja używam Gnome'a i Firefoksa + Thunderbirda, ty KDE i Konquerora + KMaila, Zdzichu WindowMakera i NN4 + Evolution, a Stachu Fluxboksa i Dillo + mutta - jest też przyczyną tego, że trudno jest napisać wirusa, który rozprzestrzeniałby się tak łatwo, jak outlookowe badziewia. Każda dystrybucja daje Ci wybór (i zmusza do dokonania tego wyboru!) między n programami robiącymi to samo. Defaultowo Windows nie oferuje żadnego wyboru, wszystko na jedno kopyto.
No więc nagle winą już nie jest słaba jakość Windows, ale to, że Windows jest jedno... Dlaczego niby MS ma oferować coś więcej? twoje Gnome jest z innej stajni niż moje KDE. MS dba o swój produkt. Jak chcesz, odpalaj KDE pod Windows. Generalnie winą jak sam w końcu zauważyłeś, za problemy należy obarczać nie jakość systemu, który jest bardzo dobry, ale użytkowników oraz popularność. Stawiając np. KDE w miejsce Windowsa, otrzymamy podobny efekt.
marcoos pisze:Czyli system Debian/Gentoo nie jest podatny na ten atak, ale chłopaki z Debiana/Gentoo specjalnie otwarli dziurę dla włamywaczy?
Debian - Nie "specjalnie otwarli dziurę" tylko jej nie załatali, nie zainstalowali update'a.
Więc jak ufać ich systemom? Skoro sobie nie załatali, to userom tym bardziej.
marcoos pisze:tristan pisze:Jeśli ktoś za nich administruje i też nie radzi sobie z Win9x to tym bardziej nie poradzi sobie z administrowaniem GNU/L.
Jeśli ktoś nie radzi sobie z Win9x nie jest administratorem.
To Ty mówiłeś, że oni mają administratora. Ja dałem radę firmie, w której się zabili o Win9x. Nie ważne, czy mają administratora-dupę czy nie mają i tylko userów-łosiów...
marcoos pisze:Jeśli ktoś radzi sobie z Win9x, może nie poradzić sobie ze Slackware, a od Gentoo od razu ucieknie usłyszawszy słowo "kompilacja". Natomiast nie widzę przeszkód, dlaczego nie miałby sobie poradzić z Mdk czy Lindows.
Masz na to jakieś doświadczenia? Bo ja mam właśnie doświadczenia wręcz przeciwne. Sąsiad, który sobie radzi sam od kilku lat z Windows i nawet sobie sam programy instaluje, w panice kontrolnej kazał mi zadać MDK + Evolution + OOo. Przyszedł w tydzień później, żeby przywrócić, co miał, bo nie radzi sobie z robieniem raportów do pracy. To tylko jeden z miliona moich doświadczeń.
Na razie systemu linuksowe są jednak o wiele bardziej skomplikowane od Windows. Do tego stan otoczenia oraz dostępna baza oprogramowania sprawiają, że nie da się rezygnować z Windows. Ba! Róznorodność systemów linuksowych sprawia, że najprawdopodobniej nigdy to nie ulegnie zmianie, choć chciałbym się mylić.
marcoos pisze:No i podejrzewam, że KDE czy GNOME jako środowisko owszem, jest dla nich zrozumiałe, ale brak stosownego oprogramowania może również hamować rozwój uniksów na końcówkach.
Zależy na jakich końcówkach. Jest jasne, że do CAD/CAM/etc. nie ma wiele software'u dla GNU/L. Ale ZU się tym nie zajmuje.
A czym się zajmuje ZU? Przykładowo dzisiaj wróciłem z biura, gdzie instalowałem babce program-kompedium wiedzy podatkowej. W poniedziałek kupiłem sobie gazetę prawną z drukami itp. związanymi z prowadzeniem firmy. Jutro popołudniu jadę do warsztatu blacharskiego, gdzie chłop ma program do dobierania farb, inny program do dokonywania wyceny napraw, a ja jadę im instalować PKPiR. W znajomym biurze panie mają stos płytek z programami różnymi związanymi z podatkami, przepisami, różne wademekumy i inne takie.
W wolnej chwili chcę sobie pograć w gierkę[1] dostępną na płytce do jakiegoś czasopisma... Dzisiaj jadę do ojca i znów będę wysłuchiwał brzęczenia mojej ohydnej siostry, że to co oni wypłodzą w OOo się rozłazi współpracownikom mojego ojca, albo mają krzaczki (bo ona zapomni zapisać do DOCa). Albo że to co przysłali ojcu współpracownicy się rozlazło radośnie w OOo[2].
System linuksowy w biurze nadaje się bardzo rzadko. Co mamy? System + OOo + przeglądarka. Nie ma programów do księgowości, wszelkie specjalistyczne kompedia wiedzy czy programy związane z biurem i firmą są tylko pod WIndows, programy państwowe (Płatnik, NFZ itp) tylko pod Windows, programy do wypełniania pitów, tylko pod Windows.... Ja nie mówię, że sam system się nie nadaje. Ja mówię, że koszmarny brak jakiegokolwiek oprogramowania z dziedziny pozaserwerowej sprawia, że jest to bezuzyteczne w biurze.
[1] Ostatnio znalazłem Pingusy. Żona się napaliła, przeszła całą wyspę treningową i dupa... Koniec. Okazuje się, że pozostałe plansze są w produkcji i poza wyspą reningową nic nie ma.
[2] Kompatybilność OOo z formatami MSO jest mitem. Mój OOo zabił się kiedyś na docu, który SAM SOBIE ZAPISAŁ. Nie zauważyłem, że mam wybrany zapis do doca, napisałem coś prostego i nieskomplikowanego (sprawdzian dla uczniów), zapisałem i sru... Otwieram, a tu tabulatory się rozlazły. No co jak co, ale sam sobie to zapisał 5 minut wcześniej.
marcoos pisze:ZU potrzebuje podstawowego graficznego GUI, pakietu biurowego, przeglądarki www, czasem czegoś gg-podobnego.
To wszystko jest. I do tego w kilku(nastu) wariantach.
Dla biurowego ZU nie trzeba więcej. (Domowy może chcieć gierek i to jest być może problem).
To są własnie wymagania domowego ZU. Tak jak ja. Czasami coś napiszę w OOo, pogadam na Kadu/PSI, poczytam Forum Mozilli, odbiorę listy, poodpisuję na nie. A ZU biurowy nie, on ma pracę do wykonania. Mam do czynienia ze sporą dawką biur różnych i nie znam żadnego ZU, któremu tam wystarczy to co piszesz.
mgr inż. inż. Ja