Domel pisze:A co najsmieszniejsze Oprea 7 mocno wzoruje sie na Mozilli, czesc funkcji wymienionych przez Ciebie jest kopia z Mozilli (np Navigation bar i sidebar - czy jak to sie nam nazywa w O7). Jak wiedzisz Opera w niczym nie jest lepsza od Mozilli. A moze znasz jeszcze jakies opcje ktore posiada Oprea od wersji 7 (ktore i tak pewnie Mozilla ma)?
Tak sobie czytam i czytam tę dyskusję. Daleki jestem od jakiejkolwiek ewangelizacji więc nie miałem zamiaru zabierać w niej głosu. Jednak zdecydowałem się na kilka
krótkich uwag.
Do Domela:
Sidebar pojawił się znacznie później niż Hotlista w Operze. A jeśli chodzi o
kopiowanie funkcji, to najbardziej spektakularnymi przykładami są:
- implementacja w Mozilli gestów, które najpierw pojawiły się w Operze
- Panele, które jednak nie mają (na razie?) takiej funkcjonalności jak okna otwierane w przestrzeni roboczej Opery.
Ale nie w tym rzecz - nie na miejscu jest moim zdaniem wytykanie różnym aplikacjom przejmowania funkcjonalności innych aplikacji. To tak, jakby wynalazca koła miał pretensje, że zostało ono wykorzystane w samochodzie. Przypomina to również proces Apple - MS sprzed kilkunastu lat dotyczący wyłączności na
okienkowy interfejs systemu operacyjnego (w tym wypadku Apple był oczywiście pierwszy).
Do wszystkich:
Hasło "Fastest browser on earth" wydaje się przez wielu z Was strasznie zawężane (źle rozumiane ). Nie dotyczy ono jedynie
prędkości wczytywania/renderowania stron a
szybkości z jaką można surfować po sieci / przeglądać strony. Pod tym względem Opera jest dla mnie jak na razie nie do pobicia. Czytam jedną stronę, w tym czasie kolejno otwieram inne w
tle ("Shift-klikając" linki), przełączam się na już wczytane, mam otwartych jednocześnie (sto)kilkadziesiąt stron. W krótkim czasie jestem w stanie znaleźć/przeczytać/przetrawić ogromne ilości informacji.
W przypadku wielu osób nie jest to zaletą - wszystko zależy oczywiście od tego
w jakim celu surfujemy po sieci. Do
zabawy Opera na pewno nie jest najlepszą przeglądarką.
Również ważne
Nie każdemu (czytaj: mniejszości) użytkownikowi zależy na instalowaniu codziennie lub cotygodniowo najnowszej wersji aplikacji. Jeśli są z tego co mają zadowoleni - po prostu tego używają. Jest nowsza, stabilna wersja - być może zainstalują, gdy się o niej dowiedzą. Na pewno nie zaglądają codziennie na stronę producenta w poszukiwaniu nowości. Tak więc, pisząc o zaletach i wadach spójrzcie na wszystko od dwóch stron:
1. użytkowanie na zasadach hobbystycznych: dłubanie w systemie, oprogramowaniu, instalowanie z chęci poznawania nowinek; krótko mówiąc miłe spędzanie czasu bez marnowania go np. na głupie gry
2. traktowanie oprogramowania jako
narzędzia służącego do pracy, nauki, samorozwoju oraz (również) rozrywki; oprogramowanie służy użytkownikowi a nie użytkownik oprogramowaniu; tego typu użytkowników jest znacznie więcej.
BTW znam takich (kasiaści szczęściarze

), którzy prawie zaraz po pojawieniu się wydajniejszego procesora/karty graficznej muszą go/ją mieć w swoim komputerze (nawet jeśli komputer, który już posiadają, doskonale daje sobie radę ze wszystkimi aplikacjami, które wykorzystują). A potem... komputer służy głównie do zapuszczania różnego typu benchmarków.
Miało być krótko...