oscar_dziki pisze:Ja wszystko rozumiem. Panowie doszli do wniosku, ze lepiej poswiecic
swoj czas i pieniadze na naprawianie Firefoxa niz na Mozille, gdyz
Gadziny nie trzeba naprawiac, a lis to prezentuje sie cherlawie,
słania na nogach i w ogole ledwo zipie.
Za istotną wadę to należy uznać brak podpisu cyfrowego na stronie
www.mozillapl.org. md5sum też jakoś za bardzo nie znalazłem z marszu
w przyjaznym miejscu (sic!). Boją sie dzielni goście czy jak ? No
i dlaczego nie można tam miec jakoś normalnie, [kod], [suma md5],
[podpis odłączny gnupg] jak na rasowych stronach z Open Source ?
Wydania FF są raz na jakiś czas, starczy prosty skrpt w shell i
czysty html. Coś więcej trzeba ? Może bittorenta ?
W zastosowaniach korporacyjnych brak podpisu gnupg nie mówiąc o
md5 to może być poważna wada (windows ma certyfikaty), w samorządach
też. Mnie naprawde niespecjalnie obchodza jakies nowinki, xhtml
i inne takie na stronie do pobierania danych. Szata graficzna,
rysunki i inne głupoty. Za to brak podpisu tak. Jak można sprawdzić
czy pobrany program jest ok przed jego zainstalowaniem na docelowej
platformie (głównie windows przecież) zwłaszcza na innej architekturze
i OS (np. sobie sciagam lynxem na serwer unixa sieci zewnętrznej
i gnupg testuje) ? Kiedyś afera i klapa przez to totalna będzie,
M$ na pewno to wywlecze. Przeciez włam na serwer dystrybucyjny to
nie jest jakaś niemożliwość totalna, rozlezą sie zarażone kody i
będzie naprawdę kłopot, afera i inne przykrości. Jest co prawda
jakieś testowanie tego archiwum podczas instalacji (coś tam pisze
jak się uruchamia exe dystrybucyjne) ale nie o to mi chodzi - o
tym że sciągnołeś taki program jak chcesz musisz wiedzieć _przed_
instalacją po inaczje to już jest za późno.
Co do reszty Twoich zarzutów to się nie zgadzam, minimalne grymasy
to są na win95 przy instalacji na niektórych komputerach. Co w
miare zrozumiale (win95). Ale po tym działa i to bez kłopotów.
Nawet na bardzo starych komputerach (takich z p6/p5).
oscar_dziki pisze:Jest dla mnie enigmatyczne, skad w ogole wziela sie popularnosc
Firefoxa. Uzywam Mozilli od wersji 1.6 i od samego poczatku program
rzucil mnie na kolana. To przez nia odkrylem swiat kodu otwartego
i objawil mi sie duch tej pieknej idei. Niedawno zainstalowalem
Firefoxa. uzywalem go przez ledwie godzine i stalo sie dla mnie
jasne, ze mam przed soba jakas marna betę. Odpala sie dlugo, funkcji
nawet sporo, ale daleko do mozilli i nawet sie ucieszylem na widok
opcji wznowienia w menadzerze pobran, ktora oczywiscie, jak sie
okazalo w zasadzie nie dziala... Po co zaczynac od poczatku?
Nie zaobserwowałem tego.
Pozatym FF jest pisany wg nowszych zasad, Mozilla ma masę lat.
W projektach tego rozmiaru co Mozilla trudno to zmienic w ogóle,
prościej jest rozpocząć nowy projekt.
W FF najbardziej podoba mi sie rozdział klienta poczty od przeglądarki
i rezygnacja z przerostu (klient irc w przeglądarce - a na co to?)
Chociaż ogólnie obserwując przeglądarki to ja bym (dla projektów
korporacyjnych/ biurowych / samorządów) w ogóle rozpoczoł od
czegoś innego. Ale to zupelnie inna historia.