Titanic pisze:Ciekawe, bo ja też uważam, że gospodarka zasobami w MS jest lepsza niż w FF i nie mam wirusów i trojanów zagrażających stabilności systemu. MS nigdy nie zabrała mi 100% zasobów procka w taki sposób, że X-y czy Win2k stawały się bezużyteczne - FF potrafi.
Mimo to używam FF bo w wielu przypadkach jest wygodniejszy ale często sobie myślę gdy otwiera mi się w tle kolejny panel: "oby się znowu nie zatkała"

X11 powinno sie eksploatowac na oddzielnym xterminalu polaczonym
siecia z serwerem macierzystym, wtedy sie nic nie zawali w systemie.
FF potrafi grymasic na starszych komputerach i Windows 95/98
przynajmniej jakies tam wersje mialy grymasy (zdaje sie ze 1.0).
1.0.1 jakos nie marudzi na razie (tam gdzie jest, 2 stanowiska
obecnie, jedno z win95 i 64 Mb ram, drugie win98 i 384 Mb ram,
musze moja WWW zaktualizowac). Tyle ze ja pojecia nie mam jak
ewentualnie zglaszac blad, Windows to nie Unix jakis, ani tam core
w Win95 nie am ani z -ggdb nie skompilujesz, ani przeciez windows
nie na jakiejs konkretnej wersji swojej (poprawki, sterowniki,
dodatki do plyt glownych), ani nie wiadomo co sie naprawde wywalilo.
No i czy mnie nie zwyzywaja znowu tym razem za win98

) ze o win95
nie wspomne bo reszta na XP przeciez jest. Te bledy sie raczej
tworza jakos tak przypadkowo, nie w sposob zalgorytmizowoany i
latwy w kotroli. Obecnei to na szczescie rzadkie.
Pozatym u mnie 1 czy 2 Gb to maja niektore serwery bazodanowe a
nie koncowki dla userow.
Mozilla (przynajmniej wczesniejsza) a w zasadzie agent poczty tez
miala jakies jaja z ramem na niektorych komputerach co sie objawialo
problemem z wysylka kilku zalacznikow o wielkosci powiedzmyu 1-2
Mb kazdy i to bardzo paskudnie bo nie bylo bledu tylko np. dochodzil
1 z 3 wstawionych zalacznikow (jak dla mnie czary zupelne ale to
fakt). O mekach systemu (a tam jest akurat 128 mb ram wiec wg mnie
na poczte az za duzo) to juz nie mowie. Pare razy byly awantury za
zalacznik. Ogolnie w porownaniu z mutt na unixie to agent poczty
Mozilli (na razie tylko taki klient uzywany jest praktycznie wiecej)
wypada bardzo blado w kategorii niezawodnosci, pozysku zasobow,
odpornosci na wirusy i mozliwosci (jeszcze ta szata graficzna, na
co to). Jak Thunderbird czy jak sie go tam pisze dziala to jeszcze
nie wiem bo jakos nie testowalem na razie (to nie jest takie proste
zmienic agenta nawet w malenkiej sieci klasy korporacyjnej a w
pracy 1 i domu to kroluje zshell, termianale /xterminale i czyste
X11 ewentualnie, czasami do banku to wlaczam koncowke mojego ojca z Linuxem,
KDE i Konqueriorem jak juz).
Oczywiscie na plus Mozilli czy FF to nalezy odpornosc na wirusy
rozne dac, to jednak zupelnie co innego niz IE/OE ( Mozilla to
dalej dno ale nie obled, FF raczej lepszy). Najwiekszy ubaw mam
jednak jak czytam ta dyskusje - a tak mnie wysmiano i zrugano na
ostatniej Jesieni Linuxwej za probe dyskusje o Mozilli i jej przyszlosci
(akcentowalem skupienie sie na konkretnych wdrozeniach, oczekiwanaich
wdrozeniowcow i przewadze Mozilli nad IE). Znaczy sie jak rozumiem
Mozilla jest juz porzucona i FF tylko bedzie (efektywnie w przyszlosci)
? I co z tymi wielkimi zapedami co z do prac korporacyjnych

) No
i jak tam Longhorn

) To tez jest dobre, niektorzy wiedza co w
nim jest i jak dziala (juz na jesieni mowili o tym)
